czwartek, 20 kwietnia 2017

S & D & RR. cd. 2.

To był instynkt.

Chyba bardziej go wyczułam, niż usłyszałam. Moje działanie było instynktowne...

- Ja pierdolę! - Paweł zbladł.
Ocknęłam się. Zobaczyłam, że mam gnata wycelowanego prosto między jego oczy. Wzięłam głęboki oddech i odłożyłam broń.

Paweł. Mój super, super, super przystojny szef. A ja o mało co bym go rozwaliła!

Przebierałam się w szatni po dość ciężkim dniu. Oczywiście było już po godzinach. Od kiedy wróciłam do firmy mam chyba tyle samo wzlotów co upadków. Zaczęło się niefortunnie od zatrzymania Ryżego Wieśka, co o mały włos skończyło się dla mnie dramatycznie... Potem było i w górę, i w dół...

Przebierałam się. Zdążyłam wciągnąć spodnie i włożyć rękę w jeden rękaw koszuli, gdy wyczułam instynktownie, że ktoś się do mnie zbliża. Wyciągnięcie gnata i wycelowanie we wrogi łeb było chwilą, działaniem instynktownym, poza rozumem. Sekundą. Dopiero, gdy zobaczyłam w kogo celuję, otrzeźwiałam.
- Ja pierdolę! - Wyrwało się z ust Pawła, mojego szefa, który mnie nie znosił, to mało powiedziane.
- Kurwa skradasz się za plecami jak... Nie słyszałam, że ktoś tu wchodzi! - Warknęłam na niego. Naprawdę się wystraszyłam, że go rozwalę. Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
- Nie wiedziałem, że ktoś jeszcze jest. - Usprawiedliwiał się Paweł.
Mam wyjątkowego niefarta do tego faceta, pomyślałam. Chciałam dokończyć ubieranie. Ubrałam drugi rękaw koszuli, gdy nagle Paweł się do mnie zbliżył.
- Jesu! Skąd to masz?! - Paweł spojrzał na mój, jeszcze odkryty, brzuch. Nie zdążyłam zapiąć guzików koszuli. Poczułam dotknięcie. JEGO dotknięcie. Delikatne. Ciepłe. Dotykał całej mojej wielkiej blizny, która ciągnęła się skosem przez cały brzuch. Przypomniało mi się jak mi brakuje dotyku mężczyzny. Jakie to przyjemne uczucie. W dale brzucha poczułam mrowienie. Wzięłam głęboki oddech... Z moich ust wydobył się syk.
- Boli? - Zapytał Paweł i spojrzał prosto w moje oczy. Jaki on jest przystojny, ja pitolę! Ciemne, głębokie spojrzenie, Ciemne blond włosy, lekko falowane. Mocno zarysowana szczęka. Stanowczość i uczciwość w całej twarzy. Reszty mogę się tylko domyślać. W sweterku w serek, który miał ubrany, lekko rysowała się mocna, sprężysta sylwetka.
- Nie... - Jęknęłam słabym głosem. Zawsze wydawało mi się, że jestem twarda. Wystarczyło pół roku bez faceta i na jeden jego dotyk miękną mi kolana... I robi się ciepło i mokro... Czułam, że się rumienię...
- Na pewno? - Paweł podszedł bliżej. Poczułam na włosach jego oddech a na brodzie jego dłoń. Podniósł moją twarz do góry. Spojrzał głęboko w oczy.
- Nie, nie boli. Już nie. - Odpowiedziałam cicho.
Staliśmy tak blisko, że prawie czułam, jak bije mu serce. Moje waliło jak oszalałe. Zrobiło mi się sucho, więc oblizałam usta. Paweł przeniósł swoją dłoń z mojej brody, na kark. Wziął głęboki oddech, przyciągnął mnie do siebie i pocałował! Ale jak! Usta miał miękkie, delikatne, ciepłe, lekko wilgotne. Pocałunek był długi, namiętny, mocny. Drugą jego dłoń poczułam na plecach. Przyciągnął mnie całą do siebie. Jego palce wplotły się w moje włosy. Poczułam, że mięknę... Chciałam, żeby ta chwila trwała i trwała... Na moim podbrzuszu poczułam jego wypukłość. Podniecił się jak nic. Ja zresztą też. Oderwaliśmy się od siebie... Pozwoliło to na wzięcie kilku oddechów. Ale nasze przyciąganie wzajemne było silniejsze. Paweł przyparł mnie do szafki tak, że wyraźnie czułam jak jest wielki i mocny, jak mocno mu pulsuje męskość w spodniach! Przez głowę przeleciała mi jedna myśl-zaryzykuję! Tak bardzo potrzeba mi seksu z kulturalnym facetem, że to zrobię.
Oderwałam się od niego i sięgnęłam po kurtkę.
- Chodź! - Pociągnęłam go za sobą. - Mieszkam  tu za rogiem.
Poszedł za mną w milczeniu...



Obudziłam się. Spojrzałam przez ramię.
- Kurwa! - Wyszeptałam.
Wstałam z łóżka i znalazłam koszulę i spodnie, żeby móc się w coś ubrać.
- Ja pitolę! Z szefem! Niemożliwe!
Weszłam do łazienki pod prysznic.
- Jesu jak ja mu teraz spojrzę w oczy! Kochałam się z własnym szefem, który na dodatek mnie nie cierpi, we własnym łóżku... Ja pitolę!- Odkręciłam kran. Pozwoliłam, żeby krople prysznica spłukały łzy wściekłości na samą siebie...

Mówiłam, że mam niefarta do tego faceta.

Ale gdy tak myłam swoje ciało, to przypominało mi się gdzie i jak mnie ON dotykał... Oj pamiętam! Trudno będzie zapomnieć ten wieczór...

Ale o tym kiedy indziej...

niedziela, 12 marca 2017

S & D & RR. cd. 1.

Ryży Wiesiek ścisnął gumką moje przedramię. Wsysnął do strzykawki narkotyk i szykował się, żeby mi go podać.
Kurde Stefan gdzie są twoi chłopcy. Mam przerąbane, jak wezmę działkę... Wiem, sama wzięłam na siebie to ryzyko. Gdyby Stary wiedział, jak chcę to rozegrać, nigdy by mi nie pozwolił... Co robić...

Poczułam ukłucie. Igła przecięła skórę. Wbiła się w żyłę. Zaraz Ryży Wiesiek wpuści mi to świństwo do środka i sama nie wiem co będzie... Mój koniec? Poczułam falę spokoju, rozkoszy... Jak mi dobrze...

POLICJA! Na podłogę! Ręce na głowę!

Kto tak krzyczy? To rzeczywiste czy mi się śni?

Ujrzałam pełno czarnych postaci. Ktoś we mnie celował. Ktoś drugi powalił mnie na podłogę, kopnął w nogi. Nie mogłam ruszyć rękoma...

- Szefie, to jeden z naszych. - Usłyszałam jak zza ściany. - Kilka czarnych postaci spojrzało w moją stronę? Chyba mam zwidy?
- Pierdolisz? Kto? Ona? - Usłyszałam czyjś warkot.
- Tak, ona! To laska Starego. Na pewno! Niedawno wróciła do firmy. - Czarny ktoś coś gadał. O kim?

Odlatuję......... Jestem na Krecie. Tak, na tej wyspie. Słoneczko świeci... Cieplutko... Miło ale jakoś twardo... Chyba to okres wakacyjny, bo słyszę dużo polskiej gadki... Podchodzi do mnie jakiś miły Grek. Gada po polsku!
- Trzeźwieje. Wyłaź! Idziemy! - Dlaczego on tak krzyczy! Na mnie krzyczy ale dlaczego? Przecież ja tylko leżę grzecznie i się opalam w słoneczku... Tylko leżak jakiś taki twardy... I kraty na plaży?! Kraty?! Skąd kraty?! Grek gdzieś mnie prowadzi. Plaża przekształciła się w korytarz. Drzwi...

- Siadaj! Jesteś zatrzymana za zażywanie narkotyków. - Ktoś w tej Grecji do mnie gada po polsku ale ja nie rozumiem czego ode mnie chce. Jakie zażywanie?! Chcę przetrzeć oczy, bo pieką mnie od tego greckiego słońca ale nie mogą nimi ruszyć...
- Rozkuj ją Paweł. - Znajoma twarz w tej Grecji. Nareszcie!
- Za boga chińskiego! Nie, Stary! Jest zatrzymana na gorącym uczynku a tego się nie wybacza w tej firmie dopóki ja tu jestem! - O co kaman???!!! Jesu jak mi łeb pęka!!! Zaraz mi z niego wyskoczy smok!!!

To był tylko sex.12.

Był przyjemny, ciepły, spokojny. Pewny. Jak ja mu chciałam uwierzyć w te słowa!...

Bałam się spojrzeć mu w oczy. Dlaczego? Sama nie wiem... Może dlatego, że bardzo mi na nim zależało? Zakochałam się? Eeeeee to chyba niemożliwe - tak wtedy myślałam...

Mocno mnie trzymał. Bardzo mocno. Nasze ciała były tak bardzo jednością, że poczułam... No wiecie co... ;-) Poczułam, jak Jerzy się podnieca, jak jego penis staje gotowy do działania. Jesu jak ja za nim tęsknię...

- Niecierpliwy i stęskniony. Jak ja... - Odezwał się Jerzy West. Westchnął ale w jego westchnięciu poczułam uśmiech. - Dobra, koniec niedomówień. Trzeba to wreszcie...
- Nie kończ. Wiem. To koniec z nami. - Z trudem połykałam łzy, żeby mówiąc to się nie rozpłakać.
- Aga ty wariacie. - Próbował się roześmiać Jurek. Puścił mnie i się odsunął.
Wzięłam głęboki oddech, sięgnęłam po kawę i się odwróciłam do niego. Pomyślałam - Aga musisz być dzielna! Cokolwiek się stanie. Rozstania zawsze są trudne, chociaż to nawet nie był związek... Przełknęłam ponownie cisnące się łzy...
Spojrzałam ale na wysokości moich oczy nie było Jerzego!

Co on robi - przeleciało mi przez myśl...

Klęczy... Dlaczego?! Zobaczyłam w jego wyciągniętej ręce pudełeczko. Czyżby to były...?!!!???

- Agnieszko! (Jesu jak mu trudno było jeszcze mówić...) Zaprosiłem się do moich rodziców, żeby tam poprosić cię o rękę i oficjalnie przedstawić swojej rodzinie jako swoją narzeczoną, jeżeli byś się zgodziła. - Zobaczyłam w jego oczach jakby obawę, miłość, zawstydzenie.
Zatkało mnie. Dosłownie nie wiedziałam co powiedzieć.
- Jesu nie spodziewałam się... Raczej myślałam, że się żegnamy z sobą... - Przez moją głowę przelatywało tryliony tysięcy myśli. Chyba nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo chcę czegoś stałego. Związku. Bycia razem na dobre i na złe. A jednocześnie tego właśnie się obawiam. Miłości. Dbania o drugą osobę. Liczenia się z jego zdaniem. Kompromisów. A z drugiej strony chcę miłości. Tych całych motylków w brzuchu...
TAK! Właśnie sobie uświadomiłam, że to właśnie cały czas czuję przy Jerzym... Motylki... Kocham go!? Od kiedy? Zależy mi na nim... Kurde noga...
- Jak mogłaś nie rozpoznać, ze mi na tobie zależy i że cię kocham?! - Jerzy się zaśmiał...
- Po prostu chyba jeszcze nigdy nie poznałam tego uczucia... - Wypaliłam ot tak, po prostu.
- Wyjdziesz za mnie Agnieszko? - Spoważniał Jerzy.
- Tak, bo cię kocham!

Była to pierwsza nasza wspólna noc, kiedy tylko spaliśmy, bardzo mocno przytuleni... ZERO SEXU! Mówię wam! Serio! Za to potem, jak już Jerzy się wyleczył, się działo!!! Ale to chyba opowieść na inny rozdział ;-) :-P

Po jakimś roku okazało się:
- Małgorzata rozstała się ze swoim mężem. Powodem tego było to, o czym się szeptało w kuluarach firmy - dziecko nie było Adama! Mówię wam co to był za szok dla całej rodziny! Ojcem okazał się młody, przystojny ochroniarz z firmy Jerzego Westa. Coś dużo miał nadgodzin ;-)
- Małgorzata i ojciec dziecka zwolnili się z firmy.  Założyli własną, produkują i sprowadzają dziecięce zabawki. Małgorzata pierwszy raz wygląda na szczęśliwą. I zakochaną!
- Adam nie ma szczęścia do kobiet albo chce odreagować nieudane małżeństwo i rzuca się w tzw. wir nowych związków. Z coraz młodszymi partnerkami... Szkoda chłopaka ale może kiedyś dojrzeje...
- My z Jerzym jesteśmy nadal głęboko zakochani! Rozpoczęły się między nami rozmowy o powiększeniu rodziny... Jego rodzice są kochani...

Może kiedyś cd. nastąpi... ;-) Dziękuję, że byliście ze mną w tych chwilach!

niedziela, 20 listopada 2016

To był tylko sex.11.

Wreszcie przyszedł sms: "Mam trudnosci z mówieniem. Juz jade. Opowiem wszystko po przyjezdzie. Czekaj".

Powiedziałam mamie Jurka, ze on już jedzie, żeby się nie martwiła. Kobieta, żeby zająć czymś swoją zmartwioną głowę, cały czas sprzątała po imprezie. Nie dała sobie pomóc. Widać wyraźnie było, że się strasznie martwi o swojego męża. Ja próbowałam przez ten czas pomyśleć. Na razie jestem tutaj, bo obiecałam się zająć jego mamą. Ale to chyba nie był dobry pomysł. Powinnam sobie pójść...

Światła. Trzaśnięcie drzwi. Przyjechał Jerzy. Obie, z jego mamą, wyszłyśmy przed dom, żeby wszystkiego się dowiedzieć już, natychmiast. Mama Jerzego jakby niczego nie zauważyła. Mnie natomiast jego widok zamroził.Oczu, tych jego pięknych oczu, prawie nie było widać. Pod oczami sine podkowy. Z nosa wystawały dziwne tampony. Opatrunek. Warga rozcięta, na niej szwy. Wszystko opuchnięte, zakrwawione. Już wiem co znaczyło "mam trudnosci z mówieniem".

Mama Jerzego przytuliła się do niego i wprowadziła go do domu. Usiedli na kanapie w salonie.
- Gdzie ojciec? - Zapytała mama.
- Musiał zostać w szpitalu. - Tłumaczę niewyraźne słowa Jerzego na zrozumiały tekst. - Lekarze powiedzieli, że rana jest dość mocno zabrudzona węglem drzewnym, więc ojciec musi na wszelki wypadek zostać w szpitalu. Jest na oddziale, podają mu leki, antybiotyki i takie tam. - Powiedzenie tych paru zdań zajęło Jerzemu bardzo dużo czasu. A miny jakie przy tym robił, żeby było wyraźnie i żeby go nie bolało...
- W szpitalu? No przecież on nie wziął ze sobą nawet piżamki... - Martwiła się mama Jerzego.
- Mamo oni mu tam wszystko dali. Ty masz teraz wziąć tę tabletkę, to na uspokojenie, a jutro do niego możesz pojechać. - Jurek był bardzo łagodny dla mamy ale stanowczy. - Aga poda ci wodę i zażyjesz lekarstwo teraz.
- Dobrze, synku.
Podałam wodę a Jurek odprowadził mamę do sypialni, żeby odpoczęła. Wyszedł i zwrócił się do mnie.
- Aga jestem padnięty ale chciałbym z tobą porozmawiać. Poczekaj. Ja wezmę prysznic, przebiorę się i pogadamy. Poczekaj, proszę. - Spojrzał a raczej chciał spojrzeć mi głęboko w oczy. Wyglądał tak fatalnie...
- Uhmmm. - Pokiwałam głową.
Jerzy poszedł do łazienki a ja a jednej sekundzie podjęłam decyzję. Wracam do domu! Uciekam od wyjaśnień, od trudnych słów. Bo jeszcze wpadnie mi do głowy, żeby wziąć winę za ten wypadek na siebie... Zależy mi na nim, dzisiaj poznałam jakim jest prywatnie fajnym facetem ale po tym, jak tamten złamał mu nos, to chyba nie będzie chciał mnie znać. I słusznie. Przepadło. Wychodzę.

Wyszłam bez pożegnania, w łazience jeszcze szumiał prysznic. Wezwałam taksówkę. Pojechałam prosto do domu i po krótkiej wizycie w toalecie poszłam od razu do łóżka. Sama. Zasnęłam kamiennym snem w jednej sekundzie.

Coś mnie obudziło. Dzwonek do drzwi? Śniło mi się? Nie! Dźwięk się powtórzył. Poszłam i spojrzałam przez wizjer. No kto? No Jurek. Jerzy West stał za drzwiami. Otworzyłam. Wpuściłam go. Wszedł.
- Trochę czasu zajęło mi przekonanie ochroniarza, ze to ja i że muszę wejść do firmy a potem poszukanie twojego adresu z CV. Ale muszę to z tobą wyjaśnić, bo i tak nie zasnę a nie lubię niejasnych sytuacji. - Wypalił od razu po wejściu. Prawie jeszcze w drzwiach.
- Dobra. Miejmy to już za sobą. - Wiedziałam co powie. Że mnie nienawidzi za to co robiłam. Że nie chce mnie znać. Że ma do mnie żal, że przeze mnie złamano mu nos. Że nie chce mnie widzieć...
-Tylko zrobię kawę, bo muszę się obudzić. Dość sporo wypiłam i śpiąca jestem.Wejdź.
Jerzy rozbierał się w przedpokoju a ja poszłam zrobić tę cholerną kawę. Czekałam aż ekspres się zgrzeje. Jerzy wszedł do kuchni. Podszedł do mnie w kuchni i się przytulił! Drgnęłam zaskoczona.
- Au...- Usłyszałam cichy jęk.
- Przepraszam! - Powiedziałam. Niechcący uraziłam go w bolący nos, jak się do mnie przytulał.
- Aga już nigdy tak mnie nie opuszczaj. Wyszłaś bez pożegnania. Szukałem się po całym domu, ogrodzie. - Jerzy cały czas mnie mocno przytulał.
- Myślałam, że nie chcesz mnie już widzieć i wolałam się ulotnić z twojego życia. Poza tym zmęczyły mnie wypadki dzisiejszego dnia. Nie chciałam, żeby ktoś zwalał na mnie winy za te wypadki... - Odpowiedziałam cicho. Z trudem powstrzymywałam łzy.
- Aga kurwa co ty pieprzysz. - Zaklął Jerzy. - Jak to nie chciałbym cię widzieć. Mam złamany nos, bo się biłem o ciebie, bo mi na tobie zależy. Zakochałem się w tobie a ty ciągle mi uciekasz...
Dźwięk robiącej się kawy wyrwał mnie jak ze mgły. Jerzy nadal trzymał mnie mocno w swoich ramionach a ja nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.
- Jurek no co ty. Mylisz pożądanie z miłością. - Powiedziałam to chyba po to, żeby się upewnić w jego intencjach.
- Aga ja jestem dużym chłopcem. Już nie myli mi się pożądanie do kobiety z uczuciem, że chcę z nią być do końca życia. A z tobą chcę... - Jego głos, pomimo złamanego nosa, nadal mnie rozpalał. Był przyjemny, ciepły, spokojny. Pewny. Jak ja mu chciałam uwierzyć w te słowa!...

środa, 16 listopada 2016

To był tylko sex.10.

Oczywiście, że poszłam z nim na tę imprezę.

Umówiliśmy się na sobotę na 17:30. Jerzy West przyjechał po mnie. Jako, że impreza miała formę grilla, to też nasze stroje były eleganckie ale na luzie. Jurek ubrał dżinsy, koszulę i sweter w serek w kolorze,który tak pięknie podkreślał jego oczy... Ja ubrałam się w sukienkę ale do tego dobrałam wygodne buty. Nie był to strój wyzywający ani sexy. Chciałam być elegancka ale nie dawać żadnych fałszywych sygnałów, żadnego kuszenia itp itd.

Po jakiejś pół godzinie przyjechaliśmy na miejsce. Rozmowa w trakcie drogi była o niczym. W zasadzie o firmie Jerzego i o tym, co pokręciła Małgorzata i jak to naprawić, bo Jurek cały czas siedział w papierach i sprawdzał jej "doskonałe" posunięcia.

Zobaczyłam osiedle domków jednorodzinnych, dość "starych". Jako, że nie było tam zbyt wiele miejsca, żeby zaparkować, zostawiliśmy samochód trochę dalej i podeszliśmy do furtki. Jerzy przepuścił mnie przodem. Na przywitanie wyszła do nas jakaś starsza pani.
- Witaj synku! - Powiedziała na nasz widok.
Zamroziło mnie. Synku? Czyżby to była...
- Witaj mamcia! - Odrzekł w odpowiedzi Jerzy. - Poznaj moją przyjaciółkę - to Agnieszka.
- Witam córcia! - Starsza pani przywitała się ze mną nad wyraz serdecznie. Uściskała mnie i ucałowała w policzek! O co kaman?
- Dzień dobry, miło mi. - Próbowałam się uśmiechnąć. Spojrzałam spod boku na Jerzego - unikał mojego wzroku. Coś jest na rzeczy.
Weszliśmy do ogrodu. Piękny, choć nieduży. W jednym rogu faktycznie dymił grill. Pięknie pachniało kiełbaskami i mięskiem. Oj jaka byłam już głodna. Przyszłam tu z nastawieniem że będzie dobre jedzonko i nie zjadłam obiadu.
- Dzień dobry wszystkim! - Krzyknął Jerzy. - Dzień dobry! - Zawtórowałam mu. - Dzień dobry odpowiedział chór gości. Rozejrzałam się i stanęłam jak wryta! Małgorzata!!! No to już chyba jestem w domu - spotkanie było rodzinne a miała być impreza ze znajomymi. Ona jest jego kuzynką i stąd jej obecność. Ciekawe czy on też jest? Coś mi się robi tu za gęsto... Postaram się jej unikać.

Impreza trwała. Jedzonko było pyszne... Rozmawiałam, śmiałam się, piłam. Trochę tańczyłam nie tylko z Jerzym. Okazało się, że to jest któraś rocznica ślubu jego rodziców. Nawet było dość fajnie, choć czułam się wkręcona w rodzinne spotkanie, co nie do końca mi pasowało.

- Odbijany! - Usłyszałam. Odwróciłam się do mojego nowego partnera. On. Nadal przystojny, elegancki. Pachnący, lekko już wypity, dlatego chyba odważny. Miłe wspomnienie. Nic poza tym.

- Co słychać? - Zapytałam, chcąc być grzeczną.
- Spodziewamy się z Małgorzatą dziecka. - Adam wydawał się szczęśliwy. Fakt, starali się o to dziecko od dawna. Małgorzata była zła o nasze stosunki, że psuje mu się sperma i za mało jej zostaje, żeby ją zapłodnić. Takie tam brednie...
- Super! Gratuluję! - Uśmiechnęłam się do mojego towarzysza.
- Uważaj na niego. - Powiedział Adam.
- Na kogo? - Zapytałam.
- Na Jurka. - Odpowiedział Adam. - On podrywa, porzuca. Jeszcze nigdy nie był z laską na stałe dłużej niż trzy miesiące. - Usłyszałam. Ha! A kto mnie zapraszał na imprezę, ze niby znajomi uważają go za geja, bo nigdy go nie widzieli w towarzystwie kobiety? Jerzy oszukał mnie któryś raz z kolei. Muszę się z tego wymiksować. Kątem oka, tańcząc, zauważyłam wpatrzone we mnie te jego przepiękne oczy, rozchylone usta...
- Ale nas z Jerzy nic nie łączy. Po prostu zaprosił mnie na grilla jako towarzystwo. Zresztą i tak zaraz wychodzę. - Nie wiem dlaczego ale zaczęłam się tłumaczyć.
- Ja widzę jak on na ciebie patrzy. Cały czas kontroluje gdzie jesteś, z kim rozmawiasz, co robisz. Uważaj, bo cię rozkocha i porzuci i będziesz płakać. - Już sama nie wiem czy te słowa Adama były szczere, czy były pijackim bełkotem, czy jeszcze czym innym. A może miał trochę racji?
- Spoko! Jestem dorosłą dziewczynką i nie dam sobie zrobić krzywdy! - Zaśmiałam się i zakręciłam w tańcu.
- Ale żeby nie było - ostrzegam cię, bo cię lubię. - Taniec się zakończył.Adam pocałował moją dłoń i poszedł. Musiałam odetchnąć, więc poszłam usiąść na ławkę z kieliszkiem szampana.
- Odczep się wreszcie od mojego męża. - Usłyszałam.
Nawet nie musiałam patrzeć kto to mówi. Małgorzata.
- Przestań kobieto. Tylko rozmawialiśmy. Twój mąż jest w tobie zakochany po uszy. Zawsze był. Przyszedł się pochwalić, że spodziewacie się upragnionego dziecka. Gratuluję! - Starałam się nie podnosić głosu. Żeby nie drżał. Jak ta kobieta na mnie działa! Wkur...za mnie do granic już sama jej obecność!
- Ostrzegam! Nie zbliżaj się do niego na metr! - Zasyczała i odeszła.
Mam dość. Mam dość tej sytuacji, oszustw Jerzego, dzisiejszego dnia. Już nie mam siły na takie zawirowania.
- Hej moja piękna! - Jerzy się do mnie dosiadł. Nie miałam siły odpowiedzieć ani spojrzeć na niego.
- Hej... Zbieram się do domu Jerzy. - Powiedziałam. Tak trzeba. Wziąć to w swoje ręce.
- Hej! Nie rób mi tego. Przecież impreza jeszcze się nie kończy. - Jurek zaczął prosić.
- Zmęczona jestem całym tygodniem. - Nie chciałam mu opowiadać mu o prawdziwych powodach, bo pewnie zacząłby się tłumaczyć ze swojego kłamstwa.
- Spójrz na mnie. - Ciepło, spokojnie i prosząco powiedział Jerzy.
Nie odwróciłam głowy w jego kierunku. Pod moimi powiekami zaczęły się zbierać łzy. Rozpaczy, bezsilności, żalu.
- Obiecuję, że od tej chwili już zawsze będę z tobą szczery! - Jerzy powiedziawszy te słowa wstał, choć z lekka chwiejnym krokiem. Odszedł. Spojrzałam za nim gdzie idzie. Kurde! On idzie wprost do Adama. Ja pitolę! Żeby tylko nie było z tego grubszej afery!

Jak przebiegała rozmowa dowiedziałam się później.

- Coś ty jej powiedział? - Zapytał Jerzy Adama dość ostro.
- A co! Samą prawdę! Że się bawisz swoimi dziewczynami a potem je porzucasz! Ostrzegłem ją, bo to dobra dziewczyna.- Wybełkotał Adam. - Zresztą ja wcale nie wierzę, że to były na serio twoje dziewczyny. Chodzą plotki, że jesteś gejem! - Zaczepnie rzucił te słowa w twarz Jerzemu Adam. Obaj spojrzeli sobie  w oczy.
- Tak?! Pies ogrodnika. Sam nie może, to i drugiemu nie da!- Zareagował Jerzy. - Już wiem kto rozsiewa po rodzinie te plotki. Lepiej uważaj, bo powiem ci jakie na twój temat chodzą ploty. - Warknął Jerzy.
- Tak? A jakie. - Obaj chłopcy ledwo trzymali się na nogach.
- A takie, że dzieciak nie jest twój. Że twoje żona poszła po rozum do głowy i puknęła się z jakimś gościem, który jest w stanie dać jej dzieciaka. - Jerzy wyrzucił te słowa z prędkością karabinu.
Pięść Adama wylądowała centralnie na nosie Jerzego. Ten zgiął się w pół z bólu. Adam ponownie zaatakował. Chwycił Jerzego i powalił na ziemię. Tarzając się próbowali się bić. Jak małe dzieci.
- Chłopcy przestańcie! - To mama Jerzego. Nie pomogło.
- Au! - Z oddali doszedł syk i jęk. To ojciec Jerzego, który biegnąc chyba, żeby ich rozdzielić, wpadł na gorącego grilla i oparzył rękę.
- Przestańcie! - Krzyknęłam. - Ojciec się oparzył, trzeba mu pomóc.
Opamiętali się. Wstali z ziemi. Adam cały brudny, Jerzy zakrwawiony - z nosa nadal leciała mu krew.
- Wszystko znów przez ciebie! - Usłyszałam w lewym uchu syk. Znów Małgorzata.

Poszliśmy do kuchni - ja, Jerzy i jego rodzice. Rękę ojca wsadziłam pod zimną wodę. Chyba jako jedyna nie straciłam głowy. Jurkowi dałam zimny ręcznik, żeby się powycierał i zrobił okład. Matka usiadła na stołku w kuchni i załamała ręce.
- Trzeba zadzwonić po taksówkę i na pogotowie. Taksówką szybciej go tam zawieziemy, bo ty Jurek nie możesz, piłeś. Pojedziesz z ojcem, przy okazji i ciebie obejrzą czy nos nie jest złamany. A na pogotowie zadzwonimy żeby wiedzieć, gdzie zawieźć ojca.
Wszyscy się poddali mojemu zarządzeniu. Jerzy z ojcem pojechali.
- Weź telefon i daj nam znać co i jak. - Powiedziałam jeszcze Jurkowi jak odjeżdżali.

Mama Jerzego i ja wróciłyśmy na imprezę i czekałyśmy na telefon. Przyjęcie trwało jeszcze z półtorej godziny i goście zaczęli się wykruszać, wyjeżdżając do domów. Oczywiście pierwsza, bez pożegnania, wyszła Małgorzata, zabierając swojego pijanego męża do taksówki.

- Zostań dziecko u nas na noc. Proszę. Będzie mi raźniej. - Powiedziała mama Jerzego.

Sama nie wiem czy to dobry pomysł... Jak się rozwinie ciąg dalszy?...

sobota, 22 października 2016

To był tylko sex.9.

Godzina 02:37...

SMS

"musz przyzn ze teskie za twoim cialem to siniejsz ode mnie. Obiecu byc grzeczNy!!! Imprez grill.  Pojdz ze ma prosze... Ja napr/;ls;kdcjvn;a"

Spojrzałam na wyświetlacz, choć wiedziałam od kogo to - Jerzy West...

Co ja mam o tym myśleć... Jak tu zasnąć?!

02:51
SMS
"czy ja wyslalem do ciebie smsa"


02:53

SMS
"ku...wa jednak poszlo mam przesrane ja napr/jxioojx"

08:49

Po nieprzespanej nocy...
SMS
"Przepraszam za nocne sms-y! Mam nadzieję, że ich nie czytałaś... Jeżeli tak, to wybacz! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... Upiłem się, nie kontrolowałem co robię. Uszanuję każdą Twoją decyzję... Jerzy."

Nie przespałam tej nocy pełnej godziny. Kurwa ja też tęsknię za nim. Za dotykiem jego rąk, palców, za językiem, penisem. Nie chciałam tego przyznać ale tak jest. Obawiam się jednak, że potraktuje mnie jak łatwą zdobycz, jak ... A to nie tak. Ja realizowałam swoje potrzeby podrywając facetów a nie - byłam łatwa... Czy on zaprasza mnie na imprezę, bo chce mnie zaciągnąć do łóżka, czy faktycznie chce ze mną być? A czego ja chcę? Seksu z nim na pewno. Ale na moich zasadach. Czy to aby normalne? Co ja mam mu odpowiedzieć?

niedziela, 16 października 2016

To był tylko sex.8.

Byłam tego dnia zrelaksowana. Firma zaczęła dobrze prosperować. Już stać mnie było na to, żeby zatrudnić pomoc, żeby trochę spauzować, wyluzować, mieć więcej czasu wolnego.

Już nie miałam takiego ciśnienia na seks.

To znaczy miałam. Ale inaczej. Już nie chciało mi się szybkich numerków ale seksu. Powolnego, z grą wstępną, pocałunkami i tym całym zachodem...

Ale nadal nie chce mi się wiązać z kimś na stałe. To opiekowanie się kimś, zabieganie, staranie się... Bzdety... Sprzątanie, gotowanie... Bleeeeeee...

Poszłam sobie się zabawić z dwoma przyjaciółkami do knajpy. Daję słowo - nie ja wybierałam lokal!!! Przysięgam. Kasia wybrała właśnie tę knajpę, w której tak nieszczęśliwi poznałam Westa. To znaczy nie wiem czy nieszczęśliwie ale... No właśnie - znów to ale! Bo ja tak właściwie nie potrafię przestać o nim myśleć. I to nie tylko w temacie seksu - nie rozumiem... A dobra! Przecież ja przyszłam się pobawić z dziewczynami! Idziemy po drinki do baru i w tany! Potańczę, może mi to wywietrzeje...

Po jakiejś godzinie picia i tańczenia poszłyśmy z dziewczynami do WC. Klasyka. Po zrobieniu czego trzeba okazało się, że ta wariatka Marysia zabrała ze sobą skuna. Ja pierdzielę - chciała się ujarać chyba pierwszy raz w życiu.
- Wariatko ty! Co robisz?! - Zapytałam.  - Jak nas ktoś złapie z tym, to nas wsadzą. - Wariatka, jak Boga kocham! Marysia, taka spokojna, porządna dziewczyna to kiedyś była... Hehehe. Każdy chce mieć swój pierwszy raz... Oficjalnie powiem, że wyrzuciłyśmy to świństwo do sedesu.

Wróciłyśmy na salę. W głowie mi szumiało od głośnej muzyki, alkoholu i chyba czegoś jeszcze ;-)
Tańczyłam jak w transie, muza sama mnie niosła. Poczułam, jak ktoś za mną staje i tańczy ze mną w rytm. Wysoki, mocny facet - tego byłam pewna. Położył swoje dłonie na moich biodrach i starał się dopasować mój rytm do swojego. Na karku poczułam ciepły oddech. Muśnięcie ust. Odchyliłam głowę, bo pieszczota była przyjemna. Chcę jeszcze. Rzadko któremu facetowi się chce to robić. Jego usta ciągle pieściły moją skórę za uchem, moją szyje... Przyciągnął mnie do siebie.
- Słodko smakujesz. - Usłyszałam głęboki, ciepły głos.
Odwrócił mnie. Moje oczy znalazły się na wysokości jego podbródka. Wysoki! W końcu ja miałam na nogach moje najwyższe szpilki. Spojrzałam w górę. Piękne brązowe oczy. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy nadal. W pewnym momencie zsunął swoją rękę z mojego biodra i chwycił mnie pod brodę. Podniósł ją do góry i pocałował mnie. Delikatnie pieścił moje wargi. Pieszczota była tak przyjemna, że w końcu wpuściłam go do środka. Nasze języki się spotkały. Bardzo miłe doświadczenie. Delikatny, nie nachalny facet. Całowaliśmy się bez końca. Jak mi było błogo... Chwilo trwaj!
- Jesu  chciałabym, żeby ten wieczór się nie kończył. - Wyszeptałam.
- Wiem co zrobić, żeby tak było. chodź! - Odezwał się on.
Poszliśmy.
Nawet nie wiem gdzie byliśmy, jak wyglądało jego mieszkanie.
Wylądowaliśmy w łóżku. Ubrani. Facet podniósł moją bluzkę i pocałował mnie w brzuch. Przeszedł mnie miły prąd. Zamknęłam oczy. Rozpiął guzik moich spodni, zamek. Całował dół brzucha. W miły sposób wsysał moją skórę w usta, co potęgowało przyjemność pieszczoty. Przesuwał się w górę. Uniósł moją bluzkę nad piersi. Zaczął ich dotykać. Dotyk miał elektryzujący. Wysupłał piersi i jego pocałunki przeniosły się na nie. Delikatne dmuchnięcia spowodowały, że moje sutki stanęły, gotowe, żeby je ssać. Facet nie omieszkał tego zrobić. Już dawno nie było mi tak przyjemnie. Od dawna miałam tylko szybkie numerki. Dobre, fakt, ogniste ale bzykanko to jednak nie to co dobry seks...
Ściągnął moje spodnie i majtki. Klęknął pomiędzy moimi nogami i ściągnął swoją koszulkę. Kurde jaki on był pięknie zbudowany! Widać, że ćwiczy. Mięśnie jak młody bóg! Rozpiął spodnie. Penis aż wyskoczył z nich, szczęśliwy, że ma luz... Duży, napalony... Facet zsunął spodnie do kolan. Schylił się. Poczułam ciepłe pocałunki na swoich udach. Dotykał mnie swoimi mocnymi dłońmi. Rozchylał uda, przesuwając się z pocałunkami co raz wyżej i wyżej. Ja rozkoszowałam się pieszczotą. Tak rzadką... Uniósł moje biodra. Zanurzył swoje usta pośrodku moich ud. Poczułam na łechtaczce długie pociągnięcie językiem. Banalne ale przeszył mnie dreszcz nieziemskiej rozkoszy! Byłam już tak rozbudzona. Poczułam zapach mojej wilgoci z cipki. Poczułam w niej jego język. Jak zlizuje moje soki, jak ją penetruje. jego zarost drapał mnie po łechtaczce. Baaaaaaaaaardzo miłe uczucie. Oderwał się od mojego wzgórka. Popatrzył w moje oczy. Zbliżył się powoli i zaczął składać pocałunki na mojej lewej piersi. Pocałunki przesuwały się w górę, na szyję, do zagłębienia między szyją a obojczykiem, które jest tak wrażliwe. Nasze usta się spotkały ponownie. Jednocześnie pociągnął mnie za biodra, wciągając mnie na swoje nogi i wsadził mi penisa aż po nasadę. Jęknęłam! Ale jak! Poruszył się a wraz z jego rytmem podskakiwały moje piersi. Byłam już tak napalona jego pieszczotą, że nie trzeba mi było dużo i eksplodowałam gigantycznym orgazmem! Nie czekałam na niego. Nie byłam w stanie! Zresztą jemu też nie trzeba było dużo. Jęknął i osunął się na łóżko. Nawet nie zauważyłam kiedy założył gumkę. Ufff!
Sięgnął po coś pod łóżkiem. Poczułam słodki zapach. Odwrócił się do mnie, pocałował i wpuści mi ten słodki dym w usta.
- Lubię zajarać ale po. Gdybym zrobił to wcześniej, mój mały by nie stanął. - Szczerze wyznał.
Zaraz będę upalona i nie będę w stanie wrócić do domu, pomyślałam.
- Dzięki! Było super! - Pocałowałam go w usta i zebrałam się do wyjścia.
W drzwiach się jeszcze obejrzałam jak leży na łóżku i pali, boskie ciacho!
I szczerze muszę wyznać, że było mi nieziemsko! Takiej gry wstępnej to ja sobie życzę!

No i tak złamałam swoje postanowienie nie włażenia facetom do łóżka. Miały być klasyczne randki. Oj! coś ze mną nie tak. A może to wina tego skręta...

Wracając do telefonu od Jerzego Westa...

- Cześć! Czy moglibyśmy się spotkać ponownie? Mam kilka kwestii, które chciałbym z tobą wyjaśnić. Posprawdzałem w firmie papiery i rzeczywiście jest kilka takich nieścisłości, że.......
- Cześć! A nie możemy przez telefon. - Pomyślałam, że będzie mi łatwiej gdy już go nie zobaczę.
- Raczej nie, bo chciałbym, żebyś też przeglądnęła te projekty. Może wskażesz mi jeszcze jakieś błędy.
- Kurcze zarobiona jestem i nie wiem czy dam radę. - Usiłowałam się wywinąć od tego spotkania.
- Nie oszukuj! No przecież dziś niedziela. Rano przecież nikt nie pracuje. - Zaśmiał się prezesina...
- Dobra, w drodze wyjątku. Tam gdzie ostatnio za godzinę? - Niech ja to mam już za sobą.
- Dobra, za godzinę. Róża. - I się rozłączył.

"Pod Różą". Siedzi. Prezes. Jurek West. Przystojny. Boski. Jesu chyba mam obsesję!
- Witam! - Podeszłam do stolika i wyciągnęłam rękę na przywitanie.
- Cześć! - Jerzy West wstał i uścisnął moją dłoń. Och te jego dłonie, place...
- Tak właściwie, to szukałem tylko pretekstu, żeby się z tobą spotkać. Mam ze sobą papiery ale w sumie poradzę sobie z nimi sam. Chciałem wypić z tobą kawę i przewidywałem, że nie dasz się namówić bez dobrego pretekstu.
Miał rację. Raczej wolałabym się z nim nie widzieć.
- Dziękuję! Uwielbiam ich kawę. Chętnie wypiję. - Jednak mu tego nie powiedziałam. Wolałam skłamać,  żeby zachować twarz. Było mi głupio.
Przyniesiono kawę. Upiłam łyk. Kurcze - oni naprawdę mają najlepszą kawę w mieście.
- Mam do ciebie raczej prośbę. Zostałem zaproszony na imprezę. Moi znajomi nigdy nie widzieli mnie z dziewczyną. Myślą chyba, że jestem gejem.
Prychnęłam. Och, gdyby ci znajomi wiedzieli....
- Mnie też to śmieszy ale chciałem, żeby wreszcie plotki się skończyły a nie będę się tłumaczył, że nie jestem jeleniem.
To se zamów kobitę z agencji - pomyślałam.
- Wiem, że są różne agencje, gdzie można "wypożyczyć" towarzyszkę na imprezę. Ale to nie takie grono znajomych. Wolałbym, żeby u mojego boku była normalna kobieta, inteligentna. Ciebie znam, więc będzie mi łatwiej. Odwiozę cię po imprezie z powrotem do domu albo zamówię taksówkę. Jak będziesz chciała. Nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała.
No dobrze, żeś mi to wyjaśnił, koleś! Bo o mały włos poczuła bym się jak... Pomyślałam.
- Pozwolisz, że to przemyślę. Trochę mnie zaskoczyłeś.
- Dobrze, tylko że ta impreza jest w sobotę. Proszę, zastanów się i daj mi znać. Bardzo byś mi pomogła.
- Dobra, dam znać. Dziękuję za pyszną kawę.
Wstaliśmy. Uścisk dłoni. Jerzy musnął mój policzek ustami. Jesu ale bym się w nie wpiła z chęcią.
- Odprowadzić cię do samochodu? - Zapytał West.
- Nie, bo przyjechałam taksówką. Jestem po wczorajszej imprezie i nie chciałam ryzykować. - Odparłam. Niech wie, że oprócz niego mam również inne życie.
- Zastanowię się i dam znać. Na pewno! Pa! - Odwróciłam się na pięcie i odeszłam z wielką pustką, bólem, chęcią i swędzeniem w................ No wiecie gdzie... ;-)

Przede mną cały dzień zastanawiania się za i przeciw imprezą z Jerzym Westem... A łeb zaczął mnie napierd..............ć!

Hmmmmmmmmmmm - co tu zrobić... :-(