niedziela, 28 lutego 2016

Sąsiad. cz 15.

Sąsiad wszedł...

Przyniosłam korkociąg i drugi kieliszek do wina. Wypiliśmy kilka łyków w milczeniu.

Pierwsza odezwałam się ja. - Telefonowałam do ciebie a;e byłeś poza zasięgiem. Chciałam jakoś zapobiec temu...
- Wyłączyłem telefon. Dlatego nie wiedziałem, że Monika jest w mieście. - Miałem inne plany, niż spotykać się z moją - już eks - narzeczoną. - Westchnął Sąsiad.
- Jakoś tak w ogóle miałeś nie po drodze z twoją narzeczoną... - Zauważyłam.
- Jakoś tak zaczęło nam chyba być nie po drodze - fakt... - Zamyślił się Sąsiad.
- Nie po drodze? Co ty pieprzysz?! Przecież ja nadal na stoliku mam zaproszenie na wasz ślub! - No nie wierzyłam co on do mnie gada. Z tego co opowiadała mi Monika, to wszystko było już ustalone...
- Zaproszenie... - Sąsiad upił dużego łyka wina. Wstał i podszedł do stolika, na którym leżało zaproszenie od Moniki. On wziął je do ręki.
- Ślub... To nie powinno zajść tak daleko. Ostatnio rozważałem jak rozwiązać tę sytuację, żeby nikogo nie urazić... - Zamyślił się Sąsiad.
- No to sytuacja rozwiązała się sama! W najgorszy z możliwych sposobów ale jednak... - Kurde ja do tej pory mam w głowie wyraz oczu Moniki, jak dotarło do niej co widzi...
- Dotarło do mnie ostatnio, że przecież ja jej wcale nie kocham. I ona chyba mnie też. To przyzwyczajenie. Związek raczej z rozsądku, niż z miłości czy namiętności. Seksu prawie wcale. Chociaż ostatnio się trochę poprawiło. W sumie dobrze się stało. Los sam postanowił mnie wyręczyć w tej niezręcznej sytuacji. - Sąsiad ponownie usiadł obok mnie, pod samym oknem.
Właściwie Monika mówiła to samo...
- Ja mam wrażenie, że zostałam wykorzystana do tej sytuacji. Że ty chciałeś, żeby ona się w ten sposób o tym dowiedziała. - Teraz to do mnie dotarło. Że odkąd poznaliśmy się i on wiedział, że znam Monikę, to...
Poszłam do kuchni, żeby napić się wody, bo okazało się, że wypiliśmy już dwie butelki wina i trochę mi już szumiało w głowie. Wzięłam też sery, na przekąskę. Usiedliśmy na kanapie.
- Nie. Uwierz mi, że nie. Wykorzystywałem cię, fakt ale do innych celów. Lubię ryzyko, że może mnie ktoś widzieć, jak uprawiam seks. - No! Słowa Sąsiada mnie zatkały.
- W twoim mieszkaniu miało być biuro. Nie wiem, dlaczego ktoś je zamienił na loft. Zorientowałem się dopiero po jakimś czasie, ze tu ktoś mieszka. Ciebie, jak mnie podglądałaś, też zauważyłem dopiero po którymś razie. I przyznam się, czekałem ze swoimi spotkaniami aż będziesz. Próbowałem tak trafić, żebyś widziała... Sam nie wiem po co... - Sąsiad uśmiechnął się jakoś tak pod nosem... Spojrzał mi prosto w oczy.
- Zatkało mnie! Długo byłam przekonana, że mnie nie widzisz... Choć miałam wrażenie, że wiesz, ze cię podglądam... Wydawało mi się, że patrzysz mi prosto w oczy. - Jak teraz właśnie. Przez dość długą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy.
- Wiesz... Tamten seks był nierzeczywisty. To były płatne kobiety, które dobrze odgrywały swoje role. Z prawdziwą kobietą seksu, prawdziwego, szczerego, namiętnego nie miałem od dawna... - Te jego oczy........... Ciepłe, duże, płonące, głodne...
Przełknęłam ślinę. Odruchowo. Oblizałam usta. Siedzieliśmy tak blisko siebie... Już tak dużo nas łączyło... Nie patrzyłam na niego. Patrzyłam na jego usta. Wyobrażałam sobie jak je całuję. Wydawały się miękkie, gorące, namiętne. Jego oddech złączony z moim... Dotyk, zapach, słowa... Przypomniało  mi się nasze spotkanie w biurze. Moja fantazje... Przymknęłam oczy...
Poczułam na swoich ustach ciepły oddech... Jego oddech. Świadczący o podnieceniu. O chęci pocałunku... Rozchyliłam swoje usta, chcąc przyjąć pocałunek. Uświadomiłam sobie, że od dawna pragnęłam tego doświadczyć. Że od dawna pragnęłam posmakować czy jest równie namiętny jak wygląda jego seks...
Dotknął moich usta najpierw delikatnie. Musnął dosłownie dolną wargę... Moje oczy nadal były zamknięte. Jak podczas pierwszych, niewinnych pocałunków w bardzo wczesnej młodości...

 Jesu jak ja go pragnę!!! A jednocześnie chcę, żeby to on wykonał pierwszy krok...

Usłyszałam jak Sąsiad przełknął ślinę. Westchnął. Pójdzie dalej czy skończy to, co się jeszcze między nami nie zaczęło? Usłyszałam skrzypienie kanapy. Wstał? Odchodzi? Czy...?

Poczułam, jak ciepła, mocna dłoń wsuwa się w moje włosy. Sąsiad przyciągnął moją głowę do siebie. Poczułam ponownie na swoich ustach jego wilgotne wargi. Delikatnie zamknął między swoimi moją dolną połówkę ust. Smakował cudownie. Wilgotno ale nie był zbyt mokry. Poczułam za to, jak ja robię się wilgotna - wiecie gdzie... Oddałam pocałunek. Całowaliśmy na przemian swoje dolne i górne wargi. Wreszcie nasze języki się splotły. Sąsiad w pewnym momencie wsadził swój jęzor głęboko, bardzo głęboko w moje usta. Jęknęłam z rozkoszy, bo istotnie tak było. Było mi dobrze, jak dawno mi już tak nie było. Nie potrafiłam otworzyć oczu i poruszyć się, żeby nie spłoszyć tej chwili rozkoszy...
Poczułam drugą rękę na prawej stronie twarzy. Zsunęła się na szyję. Siedziałam jak zahipnotyzowana... Ręka Sąsiada zsuwała się co raz niżej i niżej. Dotarła do skraju sweterka. Wsunęła się pod niego. Wreszcie! Wreszcie!!! Jak ja pragnęłam jego dotyku! Pragnęłam poczuć jak mnie dotyka a teraz pragnę, żeby wziął mnie całą w posiadanie! Tak! Przyznaję się! Pożądam Sąsiada od pierwszej chwili! Pragnę się z nim kochać choćby tylko raz w życiu!
Otworzyłam oczy. To co zobaczyłam przechodziło najśmielsze moje marzenia. Zobaczyłam podniecenie, radość, chęć kontynuowania w oczach Sąsiada.
Przysunęłam się do niego. Nasze usta ponownie się splotły - o ile to możliwe - bardziej namiętnie!
Jego ręka wędrowała co raz wyżej aż dotarła na skraj stanika. Na jego dotyk moje sutki zareagowały natychmiast. Oba stanęły na baczność!

Nagle go odepchnęłam!
- Monika! - Zawołałam. - Przecież ja nie mogę zrobić tego mojej przyjaciółce...




niedziela, 14 lutego 2016

Sąsiad. cz 14.

To się dopiero porobiło!!!!!!!!!!!!!!!

Ale od początku.

Już wiecie, przyznałam się wreszcie, że lubię i czekam na to, żeby podglądać mojego sąsiada uprawiającego seks z różnymi paniami i nie tylko...

Któregoś piątku - pamiętam dokładnie, bo pogoda była paskudna - nic, tylko siedzieć w domu z butelką wina i oglądać fajny film...

Tyle, że ja miałam ten film na żywo i był to obraz z gatunku porno!

Usadowiłam się z butelką wina pod swoim lewym oknem. Na podłogę położyłam poduchę, zabrałam z kanapy koc. W kieliszku wino nabierało szlachetności, oddychając sobie. Otuliłam się kocem, upiłam łyczek i czekałam na pokaz. Jakoś dziwnie byłam pewna, że dziś to będzie numerek stulecia. Ha! Ha! Ha! O jakże mało się myliłam...

W oknach naprzeciwko zapaliło się światło. Nie było zbyt mocne. Zauważyłam, że Sąsiad włączył muzykę, para zaczęła tańczyć. W tańcu zaczęli się rozbierać. Powoli rozpinali swoje guziki - on jej, przy bluzce, ona jego spodnie. Tańcząc i w tańcu się obracając, rozbierali się wzajemnie. Wkrótce byli nagusieńcy. Ona drobniutka blondyneczka, z ładną pupą... On - boski! Ciacho do schrupania! Kurde jakbym chciała być na jej miejscu. Sąsiad był zadbany, wysportowany, dobrze ubrany, choć nie w tej chwili ;-) W tej chwili było widać wszystkie jego atuty! I te atuty powoli zaczęły się podnosić... Kurde jego kutas, jak na warunki facetów w naszym kraju, był olbrzymi. Miał się czym chwalić i to robił...

Kobieta weszła na łóżko i zaczęła kręcić pupą, zachęcając Sąsiada... No i on oczywiście skorzystał. Kobieta klęczała, wypinając pupę tak, że po raz kolejny zauważyłam jak Sąsiad działa na kobiety - cała jej cipka ociekała sokami z podniecenia. Wiem coś o tym! Ja podczas naszego spotkania byłam tak mokra między nogami, jak jeszcze nigdy w życiu! A między nami do niczego nie doszło...

Sąsiad wszedł kolanami na łóżko i wsunął swojego kutasa wprost do cipki napalonej kobiety. Zaczął ją posuwać najpierw powoli, jakby napawając się widokami... Niewielkie piersi blondyneczki poruszały się rytmicznie...
Zmienili pozycję. Sąsiad usiadł na brzegu łóżka a kobieta dosiadła do tyłem i zaczęła się unosić i opadać, unosić i opadać... Sąsiad bawił się w tym czasie jej pięknymi piersiami. Całował po karku pod uchem...

O kurde co to?! Dzwonek do drzwi?! Któż to może być?! Ja nikogo się nie spodziewam!!!

Otworzyłam drzwi. Monika!!!!!!!!!!!!!!! Ja pierdolę!!!!!!!!!!!!!!!! Kurde gdzie mój telefon? Deja vu! To już było! Ona nie może ujrzeć swojego narzeczonego jak posuwa inną kobietę! Nie może tego się dowiedzieć ode mnie!

- Witaj kochana! Zobacz kogo ci przyprowadziłam!
Za nią wszedł Kamil. Młodszy brat Moniki, którego nie widziałam chyba ze 20 lat! Chodził wtedy chyba jeszcze do podstawówki!
- Zrobię herbaty! - Powiedziałam. I chciałam pójść do kuchni, żeby znaleźć ten pieprzony telefon i zadzwonić do tego dupka!
- Najpierw odbierz ode mnie mój płaszcz i parasol! Leje jak z beczki! - Monika rzuciła mi przedmioty do rąk tak, że nie miałam jak odejść od drzwi!
- Cześć ciotka! - W taki sposób przywitał się ze mną Kamil. - Kopę lat! Nic się nie starzejesz!
- Chodźcie do kuchni, nastawię wodę! - Powiedziałam, chcąc zapobiec ich wejściu do salonu, żeby nie zobaczyli co się dzieje naprzeciw.
Kamil chwycił mnie w ramiona i kontynuował witanie się! Kurde jaki on był wielki i mocny! Nie potrafiłam się wyrwać z jego uścisku!
- Ty popatrz! Kamil! Jaki ona sobie tutaj uwiła miły kącik... I winko otwarte! Podaj kieliszki, pomożemy jej!
Monika poszła do pokoju... Podeszła do okna...
- O kurde! Ale widok! Co oni tam robią?! Ty - ona ma tutaj podgląd na prywatne porno! Kamil chodź! Zobacz!

Kurde tylko nie patrz w te okna - chciałam zakrzyczeć! Zatkało mnie!

Monika podeszłą najbliżej jak mogła do okna. Wzięła do ręki butelkę z winem i upiła łyczka.
- Super! Ale widok! Kino jak nic!
Może nic się nie stanie. Może ona nie zauważy kto tam jest? - Pomyślałam. Muszę zabrać ich z tego pokoju.
- Pokaż siostra! - Kamil też podszedł do okna.
- Ty! Ty ich podglądasz, kochana! - Odkryła Monika. - Przecież ty sobie umościłaś siedzonka właśnie po to! - Monika puściła do mnie oczko...
- No co ty! Chodźcie na herbatę, postawię wodę! - Kurde gdzie ja posiałam ten cholerny telefon, zapytałam sama siebie.
- Zaparz nam kochana piciu. My tu zostajemy. Ale widok! - Monika nie chciała oderwać się od okna.

Sąsiad kontynuował swój spektakl. Ruchy pary naprzeciwko były co raz szybsze. Powoli ich ciała zaczynały ogarniać drżenia spazmów rozkoszy... Kobieta oddała swoje usta Sąsiadowi a on, widać było dokładnie, wsadził jej calutki język do ust... Jego ręka z piersi powędrowała pewno na łechtaczkę kobiety, sądząc z jej umiejscowienia.  Och gdybyż wiedział kto go ogląda! Jak do tej pory nie było widać jego twarzy ale miałam przeczucie, że zaraz zmieni pozycję i wtedy wszystko się wyda!

Znalazłam! Znalazłam telefon! Kurde gdzie ten numer do niego?!

Nie odbiera... "Abonent poza zasięgiem" - ja pierdolę! Co robić?

Kobieta wstała. Sąsiad też...

- Kurwa co to jest?! - Monika wypuściła butelkę z winem z rąk. Zauważyła...
- Co się stało siostra? - Zapytał Kamil.
- Jak to co - nie poznajesz go?! Ten facet to mój narzeczony!!! Ja mu tego nie daruję! - Monika wypadła z mieszkania...
- Ja pierdolę to naprawdę on... - Kamil powoli odwrócił się w moim kierunku...
- Tak, Kamil, to on. Nie chciałam, żeby Monika się dowiedziała o tym ale...
- Gdzie ona poszła? - Kamil zauważył brak swojej siostry.
- Pewno zrobić mu awanturę........

W mieszkaniu naprzeciwko zaświeciło się mocniejsze światło.  Zobaczyliśmy z Kamilem jak wpada do pokoju Monika. Stanęła na progu. Sąsiad i kobieta dopiero teraz ją zauważyli. Kobieta zerwała się. Ciężko oddychała. Monika wskazała jej ręką drzwi.  Kobieta wyszła. Monika podeszła do nadal siedzącego Sąsiada i wymierzyła mu siarczysty policzek. Aż mu się głowa odwróciła. Zdjęła z palca zaręczynowy pierścionek i rzuciła mu w twarz. Wybiegła z mieszkania.

Równocześnie z mojego mieszkania wybiegł Kamil. Ja pierdolę! Porobiło się!!!

Fiut Sąsiada nadal stał...

Sąsiad wstał z łóżka. Podszedł do okna. Spojrzał mi prosto w oczy. Skąd wiedział gdzie jestem?

Chciałam uzyskać połączenie z Moniką. Nie odbierała połączeń, odrzucała je, w końcu chyba wyłączyła telefon. Ja nie mogłam wstać z kolan. Zostałam tam, gdzie przytłoczyła mnie sytuacja.  Siedziałam i nie potrafiłam się poruszyć.

Drzwi się otworzyły. Monika? Nie! To on!!! Sąsiad.

Sąsiad stanął w drzwiach.
- Ale się porobiło! - Powiedział na przywitanie. - Upijesz się ze mną? - Uniósł do góry dwie butelki wina.
- Bardzo chętnie! Oboje jesteśmy winni tej sytuacji... Wchodź...

CDN...

niedziela, 17 stycznia 2016

Sąsiad. cz 13.

Dobra - nadszedł czas, żeby odważnie przyznać się przed sobą a przede wszystkim przed wami - tak! nie potrafię uwolnić się od podglądania Sąsiada. Wiem, że tak nie powinno być, nikogo nie powinno się podglądać, zwłaszcza w sytuacjach intymnych ale ja już nie mogę. Nie mogę się powstrzymać od oczekiwania na sytuacje na przeciwko. Udawałam przed samą sobą, że dzieje się to przypadkowo ale nie! Sama sobie tak organizuję czas, że uda mi się kilka razy podglądać co się dzieje u Niego. A dzieje się czasem ostro jak cholera!

Jednego wieczora odbywała się tak jakby orgia?! Z całą pewnością było więcej niż dwie pary. Nie wiem dokładnie, bo weszłam do domu i zastałam już taką sytuację ale doliczyłam się chyba czterech facetów i trzech kobiet. Plątanina nóg była ogromna... Konfiguracje każde z możliwych... Rodzaje sexu i pozycje - niech każdy sobie dopisze! Sytuacja była tak napięta, że w którymś momencie nie wytrzymałam i poszłam się rozerwać w spokojny sposób - poszłam pobiegać do parku.

Biegałam w kółko i biegałam aż w końcu całe napięcie ze mnie zeszło. Właściwie spłynęło wraz z deszczem, który się pojawił wbrew prognozom. Zawróciłam zatem do siłowni. Przyjemne skrzypienie maszyn, niezbyt wiele trenujących, jasno, ciepło...

Jasność przypomniała mi sytuację na przeciw moich okien. Napięcie powróciło. Zaczęłam trenować, wcale nie skupiając się na tym co i jak wykonuję. Poczułam na swoim przedramieniu ciepłą, mocną dłoń. Odwróciłam się w tamtym kierunku. Wojtek - mój stary znajomy, trener z siłowni. Ciacho!
- Hej! Co ty robisz?! Rozwalisz maszynę... Zwolnij... - Upomniał mnie tym swoim miękkim, ciepłym głosem. Wojtek powinien być lektorem w radio, z takim głosem zrobił by furorę!
- A! Rzeczywiście. Kurde jestem tak jakoś rozkojarzona... - Próbowałam się wytłumaczyć.
- Chcesz o tym pogadać? - Zapytał Wojtek. A niby o czym miałabym pogadać? O Sąsiedzie? O jego wybrykach seksualnych? O tym, że jest narzeczonym mojej osobistej przyjaciółki? O tym, że podglądając jego wyczyny, mnie samej zachciało się bzykania ale nie mam z kim? Cholera!!!
- Nie chce mi się gadać. Spięta jestem i chciałam się tu wyładować. - Odpowiedziałam Wojtkowi. - Pogoda do dupy, w robocie nawał pracy taki, że aż na nic nie mam czasu... - Wyrzuciłam z siebie połowę moich żali do świata jednym tchem.
- Proponuję kawę i masaż. - Odparł na moją tyradę Wojtek.
Masaż............ O tak! Chyba by mi pomógł... Pamiętam, że Wojtek miał cudowne ręce, jego dotyk był magiczny, kojący.
- Ok! Kawa super w taką pogodę. - Odpowiedziałam postanawiając, że nie ulegnę jego urokowi i będę grzeczna.
- To zapraszam do mnie! Mam w gabinecie nowy ekspres do kawy, że tak się pochwalę. - Wojtek puścił do mnie oczko i poszliśmy.

Miał się czym chwalić - espresso było genialne!
Położyłam się na - nigdy nie wiem jak to coś nazwać - leżance, kozetce?
Wojtek zaczął masaż. Dobrze wyczuł, że najbardziej spięte mam mięśnie karku. Dotyk jego ciepłych dłoni był taki jak pamiętałam - mocny, delikatny, kojący i bardzo ale to bardzo przyjemny. Odpłynęłam...
Nawet nie zauważyłam kiedy, jak jego ruchy stały się hmmmmmmmm - mniej profesjonalne? Nadal był ciepły i przyjemny ale jednocześnie pojawiło się miłe mrowienie w podbrzuszu... Usłyszałam jego oddech. Wojtek był podniecony?! Jesu - ja też! Jego długie palce podczas masażu delikatnie muskały płatki moich uszu. Kciuki masowały okolice kręgosłupa a koniuszki reszty palców muskały moje piersi, wywołując co raz mocniejsze dreszcze i napięcie w mojej cipeczce...
Ręce Wojtka zaczęły masować mnie co raz niżej. Wydawało mi się, że nie mam napiętych mięśni okolicy krzyżowej ani pośladków, jednakże jego ręce znalazły się w tej części mojego ciała. Podniecił mnie. Do granic możliwości wytrzymania tego napięcia... Mój mózg z szybkością błyskawicy przedstawiał mi możliwości rozwoju sytuacji, skutków i  konsekwencji czynów, które za chwilę mogą mieć miejsce... Decyzję za mnie podjęła moja napalona, niewyżyta cipka. Może błędną ale  konsekwencjami będę się martwić potem. Teraz chcę seksu!!!
Odwróciłam się i spojrzałam Wojtkowi prosto w oczy. Nie padło między nami żadne słowo... Wojtek zsunął moje spodnie i bez ostrzeżeń włożył swój długi palec w moje wnętrze. Okazało się, że byłam tam mokra.. Oj, mokra... Chłopak wiedział co robić. Nabrał wilgoci na kilka swoich palców i nie spuszczając ze mnie wzroku, zaczął zataczać koła, dotykając i pochwy, i magicznego guziczka. Kurde jaki ten facet był zdolny! Wiedział gdzie jest łechtaczka, do czego służy i wiedział również gdzie jest punkt G. Jęknęłam bezwolnie. Moje ciało zaczęło drgać w spazmach rozkoszy. Przygryzłam prawą rękę, żeby nie być zbyt głośno. Wtedy Wojtek ściągnął moje spodnie jeszcze niżej, do kolan, rozsunął mi nogi i wszedł na leżankę. Podciągnął moją koszulkę do góry, wyciągnął ze sportowego stanika piersi i od razu się przyssał do nich, po kolei. Miętosił je rękoma, nie wiem jak dał radę, a ustami ssał sutki... Jesu jak mi było to potrzebne!!! Było mi tak dobrze... Tak bardzo tego potrzebowałam i pragnęłam...
Wojtek przerwał zabawę z moimi piersiami i poczułam w moich ustach jego język. Długi i gorący. Omiatał wnętrze moich ust a ja próbowałam dać mu tyle samo rozkoszy co on mnie. Słodki był w smaku... Przyjemny... Nie kontrolowałam siebie. Nie wiem czy coś mówiłam, nie wiem jak długo to trwało. Było mi po prostu zajebiście dobrze! Drżałam na całym ciele z rozkoszy. Dyszałam i jęczałam a Wojtek napierał na mnie swoim mocnym, muskularnym ciałem. Poczułam, że jego kutas jest już taki napalony, że za chwilę chyba wyskoczy ze spodenek. Jego oddech świadczył o tym, że jest na granicy... Obojgu nam było dobrze!
Nagle Wojtek zeskoczył ze stołu. Pociągnął mnie w tył tak, że moja pupa znalazła się na skraju leżanki, nogami oparłam się o podłogę. Jednym ruchem rozsunął moje nogi i bez ostrzeżenia wszedł we mnie! Nie widziałam co się dzieje z tyłu ale nagle poczułam jego wielkiego, napalonego kutasa w środku. Nie wiem nawet kiedy ściągnął swoje spodnie ale wiedział co robi! Tak mnie podniecił, że moja szparka była tak mokra, że wszedł we mnie bez oporu. Wypełnił mnie całą i zaczął nim poruszać. Chwycił moje biodra, co pozwoliło na mocniejsze doznania. Wypychał swoje biodra w moim kierunku, jednocześnie pociągając mnie do siebie. Tak mocno jeszcze nikt nigdy mnie nie rżnął! Dogłębnie czułam jego całego w sobie. Ocieranie było intensywne, rozpychające moją pochwę do granic możliwości! Całą moja cipka była wypełniona, jak jeszcze nigdy w życiu! Słyszałam jego jęki, jego oddech. Kląskanie naszych ciał, obijanie się jego podbrzusza o moją wypiętą pupę. Czułam mocne palce zaciskające się na moich biodrach. Jeszcze mocniej zaczął mnie przyciągać do siebie. Czubek jego kutasa uderzał moją szyjkę w cipeczce. Poczułam jak soki z cipki wypływają z niej i zaczynają spływać po moich nogach... Nie odzywał się ani słowem. Jęczał z rozkoszy. Wydawał z siebie erotyczne, gardłowe dźwięki. Mój oddech przyspieszył. Zaraz dojdę! Jesu jak mi dobrze! A!!!!!!!!!!!!!!! Kurwa mać orgazm gigant wstrząsnął całym moim ciałem! Fala rozkoszy przelała się przez moje podbrzusze i doleciała do koniuszków rąk i nóg, odbierając mi siły i wolę. Odbierając mi jasność myślenia. Pragnę zostać w tym stanie do końca świata...
Poczułam jeszcze ze trzy uderzenia jego kutasa. Wojtek jęknął z głębi swojego brzucha. Oznaczało to, że jest mu tak samo dobrze jak mnie. Zalała mnie ogromna ilość jego soków. Poczułam jak wyleciały ze mnie, bo Wojtek jeszcze się we mnie poruszał, chyba bezwiednie i spłynęły na pupę, na nogi, pobrudziły również jego podbrzusze.
Wyszedł ze mnie. Wojtek opadł na krzesło. Jego kutas powoli, bardzo powoli zaczął opadać. Ja zwinęłam się na leżance w kłębek. Nie potrafiłam ruszać rękę i nogą. Na swoich biodrach czułam jeszcze jego mocny uścisk - chyba będę miała siniaki...
Nasze oddechy powoli się uspokajały. Zmysły zaczęły wracać.
- Przepraszam! - Pierwszy odezwał się Wojtek. - Przepraszam! To nie tak powinno wyglądać ale nie potrafiłem się powstrzymać. Ale kurwa było mi tak dobrze, że nie żałuję. - Spojrzał w moje oczy.
- Mnie też było bezgranicznie dobrze. Dziękuję. Potrzebowałam tego. - Spojrzałam na niego. Wyglądał na rozkosznie zmęczonego. Na jego twarzy rysowało się zadowolenie. Głowa Wojtka opadła w tył, starał się uspokoić swój oddech...
Zostawiłam go tak siedzącego. Wróciłam do domu. Byłam zaspokojona na jakiś czas... Nawet deszcz mi nie przeszkadzał...


A potem to się dopiero popierdoliło na maxa............

niedziela, 3 stycznia 2016

Sąsiad. cz 12.

Nadal pozostawałam w szoku po rozmowie z Moniką. Ciekawe czy Sąsiad wiedział o jej planach i czy mu one odpowiadały...

Od spotkania z Moniką dni leciały jakoś szybciej. A może tylko mnie się tak wydawało? Może po prostu miałam więcej pracy bo fakt, było jej więcej, a jednocześnie trwało ustalanie i dogrywanie z ekipą przebudowy biura.

Wróciłam do domu skonana. Nawet nie kojarzyłam jaki to dzień tygodnia. Piątek? Weekend? A może już poniedziałek?

Na przeciwko oczywiście Sąsiad działał. No to może dziś jest piątek? Czwartek?
Była z nim malutka, krucha blondyneczka. Ale jakoś tak bez fantazji. Nawet nie zaczęli się całować nie mówiąc o bzykaniu... Dziwne... Dopiero zaczęli się rozbierać. Wydaje mi się, że t raczej dziewczyna, niż kobieta, która zwykła bywać u niego. Może to dziewica i Sąsiad stara się ją dopiero nakłonić do bzykania?

Z nudów - Ha, Ha, Ha! - zrobiłam sobie kolację. Zaniosłam na stolik w salonie i wróciłam do kuchni, żeby wymyślić do tego coś do picia.

- Puk! Puk! Puk! - To chyba do moich drzwi? Kto to może być? Ostatnio jak ktoś pukał do moich drzwi, to rozmowa była niemiła...

- Puk! Bum! Bum! - Otwieraj! - Znajomy głos.
- Już otwieram! - Zawołałam i czym prędzej podeszłam do drzwi. Kątem oka zauważyłam, że na przeciw zaczęła się akcja! Sąsiad "dopadł" swoją ofiarę od tyłu na stojąco. Oczywiście twarzą w moim kierunku. Raczej specjalnie, niż przypadkiem. Tak mi się wydaje. Wydaje mi się też, że nie było tutaj gry wstępnej. Użyli lubrykant czy babka była tak na niego napalona, że już była mokra? Bo akcja dzieje się jakoś tak szybko...

Więc to nie on puka, jak ostatnio, na szczęście.
Otworzyłam drzwi.
- Co tak długo! - Ja pitolę! Za drzwiami Monika!!!
- Siu siu mi się chce! Gdzie ubikacja?! - Zawołała takim głosem, że chyba naprawdę jej się chce...
- Tamte drzwi - na prawo! - Wskazałam jej palcem odpowiednie drzwi. Kurde co teraz robić. Nie mam czym zasłonić okien - ona zobaczy swojego narzeczonego! Co robić?!
- Zapamiętałam twój adres z zaproszenia, które ci wysłałam. Byłam w okolicy, bo chciałam odwiedzić mojego narzeczonego - mieszka tu w pobliżu, bo mam właśnie dni płodne i chciałam się z nim bzyknąć. - Monika była bezpośrednia - dobiegł mnie jej głos z ubikacji.
- Kurde jak na złość nie leci. Muszę tu chwilkę posiedzieć. - Poinformowała mnie Monika.
Jesu co ja mam zrobić? Torebka! Moja torebka! Tam mam jego wizytówkę i numer telefonu - może odbierze i go ostrzegę, żeby Monika ich nie zobaczyła...
Kur...a mac dlaczego w damskich torebkach zawsze jest bajzel! Gdzie ta pieprzona wizytówka!
Jest. Jest! Telefon! Gdzie telefon!!!

- Twoja narzeczona jest u mnie w domu. - Sąsiad odebrał po drugim dzwonku. Ciekawe czy miał zapisany mój numer, czy odbiera wszystkie połączenia. Monika jeszcze w ubikacji. Właśnie spuszcza wodę. Uffff!!!

Światło naprzeciw zgasło... Nic nie widać... Ciekawi mnie czy kontynuują po ciemku, czy Sąsiad się spłoszył i skończył...

- Kochana uratowałaś mi życie! - Monika do mnie. - Mojego narzeczonego akurat nie będzie dzisiaj w domu wiem, bo dzwoniłam do niego z dołu a mnie tak się sikać chciało...

Porąbana sytuacja...

Sąsiad. cz 11.

Knajpka w centrum.
Lubię kawiarnie w centrum, na Rynku, bo można usiąść na świeżym powietrzu.

Podeszłam do stolika, który zajęła Monika. Znam tę knajpę, lubię, choć mam z nią i dobre, i złe wspomnienia. Zaszalałam kiedyś w WC w tej knajpie - taki tam szybki numerek a niedługo potem ten sam facet rzucił mnie w niej, ponieważ miał drugą kobietę i ona "znalazła się akurat w ciąży", jak to określił...

- Cześć kochana! - Przywitałam się z Moniką i cmoknęłam ją w prawy policzek.
- Cześć! Kopę lat już nie byłyśmy razem na kawie... - Monika wydawała się ucieszona z naszego spotkania.
- Kelner już był? Zamówiłaś coś? - Zapytałam.
- Nie, jeszcze nie. Czekałam na ciebie.

Podszedł kelner.

- Ja poproszę espresso. - Nie miałam ochoty na nic innego.
- A ja poproszę kawę mrożoną. - Poprosiła Monika.
- Kurde! Ale ciacho co nie? - Zapytałam mojej towarzyszki, żeby jakoś zagaić rozmowę.
- No co ty! - Nawet się nie przyglądałam. - Odrzekła Monika.
- No to sie przyglądnij jak przyniesie zamówienie. Warto! - Faktycznie, facet był wart schrupania...
- Eeeee. Mnie to nie interesuje. - Monika pokręciła głową.

No to początek rozmowy zagajony...

- Fakt! Twój narzeczony też jest niczego sobie! - Kurde! Dobrze, że ona nawet się nie domyśla, jakie są moje myśli i wiadomości na jego temat...
- No! Przystojny jest! Będziemy mieli ładne dzieci! - Monice aż się zabłyszczały oczka na ten temat. Ciekawe czy na temat narzeczonego, czy na temat dzieci.
- Opowiadaj coś! - Powiedziałam.
- No właśnie a`propos! Daj mi twój adres, bo chciałam ci wysłać zaproszenie na ślub i wesele.  - Monika wyciągnęła notes i długopis, żeby zanotować.
- Kochacie się bardzo? - Zapytałam ot tak sobie.
- Czy ja wiem? - Odparła Monika. - Jesteśmy ze sobą już tak długo, że już nawet nie pamiętam.
- No jak to? - Byłam zszokowana!
- Jesteśmy już z sobą 10 lat. Zaczęliśmy się spotykać zaraz po liceum. Potem były studia. Ja wyjeżdżałam, uczyłam się i tu i za granicą. Ciągle funkcjonowaliśmy jako para. Teraz pomyślałam, że dobrze było by zalegalizować nasz związek i wymyśliłam ślub. - Jakoś tak bez uczucia Monika mi o tym opowiadała. A może tylo mi się wydawało?
- Nie rozumiem, powiem szczerze. Przecież między wami powinno iskrzyć - jesteście w najlepszym dla siebie wieku. - Och! Z takim facetem JA nie wychodziłabym z łóżka, pomyślałam.
- Och bo ja wiem? Chyba nigdy między nami nie iskrzyło. On by moim pierwszym facetem. Teraz tak jakoś już się do siebie i naszego trybu życia przyzwyczailiśmy. On tu, w mieście. Ja w domu. Spotykamy się od czasu do czasu. - Monikę chyba to nic nie obchodziło, sądząc po tonie głosu.
- Monika ale ja nie rozumiem? A wspólne życie, bycie razem? Seks? Mieszkanie? To się nie liczy? - Byłam w szoku.
- Ach kochana! Nie po tylu latach... Ja nawet nie lubię chyba seksu. Nigdy nie było mi tak dobrze, żeby mi na tym zależało. Teraz chcę po prostu, żeby mieś spokój, dostatnie życie, gromadkę dzieci. - I to powiedziała Monika! Nasza pierwsza w szkole feministka... Ja pitolę...
- No to może powinnaś spróbować z kim innym seksu? - Zapytałam, bo kurde ale wydaje mi się, że jej narzeczony jest całkiem dobry w te klocki ;-)  Na szczęście nie powiedziałam tego na głos.
- Próbowałam z czterema facetami, jak byłam na studiach za granica i nic... Nie zależy mi. Ja się z nim bzykam tylko po to, żeby mieć dzieci. Żeby musiał dawać na nasze utrzymanie. - No! teraz to mnie Monika zszokowała!
- Co ty gadasz? Wystarczy ci to? Takie życie? Z dala od niego? Przecież to jest ciacho - kiedyś ci go może jakaś kobita zabrać? - Zapytałam wprost, bo nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.
- Jak będę miała z nim dzieci, to już mi wisi... - Odparła Monika.

Wyszłam z naszego spotkania w głębokim szoku... Jak można takie coś zaplanować?

No chyba można...

Ale zrezygnować z nocy z TAKIM facetem? Niepojęte, jak dla mnie...

czwartek, 17 grudnia 2015

Sąsiad. cz 10.

Czasami trzeba chodzić do pracy... A tam dzień jak co dzień, chciało by się powiedzieć...

- Hej! Przyszedł facet od projektu. Wpuścić go? - Zapytała Baśka, moja koleżanka z pracy. Sądząc po minie, gość to był ktoś....

Chciałam  poprzesuwać ściany w pomieszczeniach pracy, żebyśmy mieli więcej przestrzeni do pracy tam, gdzie naprawdę była potrzebna. Dlatego zaprosiłam projektanta budynku, żeby powiedział mi jak i o ile można ściany poprzesuwać, żeby nie naruszyć jego konstrukcji.

- Proszę wejść. Kawy pan sobie życzy, herbaty? - Basia jak zwykle dobrze spełniała swoją rolę sekretarki i człowieka od wszystkiego... Tylko tym razem była jakby bardziej uprzejma?

Odwróciłam się do drzwi, żeby przywitać gościa, wyciągnęłam rękę na przywitanie, uśmiechnęłam się i zamarłam.................................

Sąsiad. Ja pierdolę ale ten świat jest mały...

- Witam! Dzień dobry. - Uśmiech już zszedł z mojej twarzy...
- Dzień dobry! K. W. - Przedstawił się Sąsiad.

Jego dotyk............ Silny, stanowczy ale jednocześnie delikatny. Moja wyobraźnia wystrzeliła milionem obrazów. Jego dłoń - męska, duża, niezbyt miękka i niezbyt twarda. Wędruje po moim ciele... Dotyka pupy... Podciąga spódnicę do góry... Dotyka środka pleców i sunie w górę... Dotyka piersi... Chwyta mnie za kark i przyciąga moje usta do jego ust...

Wyrwałam rękę z jego. Odwróciłam się bokiem, żeby nie zauważył jak na twarz wypełza podstępny i zdradliwy pąs... Zaczerwieniłam się jak dziewica, gdy ją pierwszy raz dotyka facet. Ja pitolę!

Odchrząknęłam, odeszłam kilka kroków od niego i przedstawiłam w jakim celu go wezwaliśmy. Sąsiad popatrzył w milczeniu i rozłożył na stole papiery. Były to plany naszego biura.

Chcąc, nie chcąc musiałam podejść do niego, żebyśmy razem doszli do jakiegoś porozumienia.

Przełknęłam nadmiar śliny, który się niespodziewanie nagromadził w moich ustach. Podeszłam na tyle daleko, jak tylko było to możliwe. Od razu jednak owionął mnie jego zapach. Moja wyobraźnia podsunęła obraz eleganckiego jaskiniowca. Mocny, dziki a jednak zadbany. Sąsiad położył swoje dłonie na projekcie i zaczął tłumaczyć co można i jak zrobić.

Jak ktoś myśli, że słyszałam cokolwiek, to się myli... Zapach Sąsiada całkowicie pozbawił mnie rozumu. Wyobrażałam sobie ciąg dalszy jego dotyku. Zauważyłam, że na samą myśl przebiegły mnie ciarki na skórze a w podbrzuszu poczułam miły ścisk. Ciepło rozlewało się w samym środku...
Znów musiałam przełknąć. Mój oddech stał się przyspieszony...

Jego głos... Nie dziwie się, że on ma tyle kochanek. Sama bym mu się oddała w tej chwili na tym stole, jakby tylko do mnie mówi tym głosem... Głęboki, ciepły, niezbyt głośny. Bardzo, bardzo podniecający.

Podchodzi do mnie blisko. Patrzy prosto w moje oczy, zbliża swoją twarz i całuje w usta... Jego wargi są miękkie ale stanowcze. Bardzo dobrze wie, jak ich używać. Wysuwa język. Na jego powitanie mój radośnie wibruje w moich ustach. Następuje połączenie. Ciepło, mokro, podniecająco tak, że fale, które przechodzą przez moje podbrzusze, o mało co a dały by mi orgazm! Sąsiad chwyta mnie tymi przecudnymi dłońmi za pupę i sadza na stole, jednocześnie podnosząc spódnicę w górę. Rozchyla moje nogi prawą ręką i gładzi ich wewnętrzną stronę. Wkłada palce za koronkowy obrys pończoch. Lewa jego ręka przytrzymuje mnie w pasie, głaszcząc jednocześnie kciukiem. Nie potrafię wyrwać się z tego pocałunku. Ręka z placów wędruje na kark. Chwyta mnie stanowczo ale delikatnie za włosy i odchyla moją głowę, dając pole do całowania mojej szyi... Jego wargi muskają płatek mojego ucha. Z moich ust wydobywa się jęk rozkoszy. Na udzie poczułam, jak Sąsiad twardnieje. No wiecie GDZIE twardnieje... Nagle poczułam jego palce na mojej łechtaczce. Muśnięcie a przyprawiło mnie o falę rozkoszy. Brzmi banalnie ale tak było. Palce powędrowały głębiej.  Sąsiad nabrał wilgoci z mojej cipki i wrócił do molestowania mojej łechtaczki. Oplotłam go nogami. Moje ręce wreszcie przestały mnie podpierać a zaczęły się brać do działania. Sięgnęłam do jego spodni i zrobiłam to, na co miałam ochotę od jakichś 2 minut - wyciągnęłam tak upragnionego kutasa Sąsiada. Kutasa, którego tyle razy widziałam w działaniu. I o którym byłam przekonana, że daje nieziemską rozkosz. Nacelowałam go na moją szparkę a on bez wahania wszedł do niej cały, jednym pchnięciem! Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Ja pierdolę co za uczucie! Wsunęłam ręce pod jego koszulę. Byłą różowa. Uwielbiam męskich facetów w różowych koszulach. Dodają im męskości. Nie byłam w stanie zaprotestować na to, co Sąsiad mi robił. Jedną ręką trzymał mnie za pupę, żebym mu nie odjechała na tym stole, drugą bawił się moją piersią. Do ust chwycił sutek, pierś lekko ściskając. Zaczął go ssać i lekko nadgryzać. Oj! Niewątpliwie jest to metoda na szybki numerek. Moja szparka przyspieszyła. Sąsiad też się dopasował do jej rytmu. Cholera! Zaraz dojdę! Posuwanie, posuwanie, kutas, cipka co raz szybciej, szybciej... Pocałunki, całowanie, ssanie, dotykanie, oddech, sapanie, zapach.........

"Chodź, pomaluj mój świat! Na żółto i na niebiesko........." Kurwa mać!!! Dźwięk telefonu wyrwał mnie z mojego - co to było? senne marzenie? wyobraźnia? chęć? marzenie? Ja nie mogę! W wyobraźni o mało co a miałabym orgazm! I sprawiła to sama tylko obecność Sąsiada, który chyba niczego nie zauważył - nie zauważył jak na mnie działa, co się roiło właśnie w mojej głowie, bo nadal tłumaczył mi swój pomysł na przeróbki.

Odskoczyłam od niego jak oparzona. Czy ja uprawiałam z nim seks czy to był tylko sen?

- Monika? Cześć! Jak dobrze, że telefonujesz. - Rzuciłam spojrzenie na Sąsiada czy zauważył z kim rozmawiam.
Sąsiad tylko spojrzał spod gęstej grzywki, z jakimś grymasem na twarzy. Wydawało mi się, że chce coś powiedzieć ale zarzucił ten pomysł.
- Kawka dzisiaj? No jasne, że mam ochotę. Mam nawet czas. Przyślij mi esem godzinę, o której będzie ci pasowało i adres knajpki. No! To do zobaczenia! - Rozłączyłam rozmowę.

Sąsiad.
Jego narzeczona.
A w środku ja....
Podglądająca jego... 
Przyjaźniąca się z nią.
Znająca jego sekrety...

Czy powiem jej o tym? Czy powinnam się wtrącać?

Przede mną kawa z nią, za mną wirtualny seks z nim... Jakie to życie jest popierdolone...


niedziela, 13 grudnia 2015

Sąsiad. cz 9.

Dobra...................

Muszę się do tego przyznać przed wami a przede wszystkim przed sobą - nie potrafię oderwać oczu od widoków za oknem. Co piątek wieczorem czekam, aż rozpocznie się spektakl............

Erotyczny spektakl..............

Jak na razie staram się unikać Moniki bo sama nie wiem czy jej to powiedzieć - to co się dzieje u jej narzeczonego? Czy lepiej zostawić to takiemu biegowi sprawy jaki jest? Może ona jest szczęśliwa?

Zwykle wieczorem w piątek staram się nie brać do domu żadnej roboty. Otwieram butelkę czerwonego wina, bo zdrowe ;-) , siadam pod samym oknem, w kąciku, starając się schować za jakąś zasłoną. Może lepiej, żeby Sąsiad nie wiedział, że widok z jego sypialni mnie przyciąga. A może by tylko pomyślał, że ja go śledzę i chcę wszystko opowiedzieć Monice?

Doczekałam się. W oknach na przeciwko zapaliło się światło. Nie było zbyt mocne ale oczywiście doskonale było widać każdy szczegół mieszkania...
Wszedł Sąsiad a w ręce trzymał szklaneczkę z whiskey - założę się, że był to właśnie ten trunek. Ciekawe, że jemu staje po alkoholu. Może bierze - łyka jakieś specyfiki? Mój facet nigdy nie potrafił mnie zaspokoić po alkoholu... Gdyby ulica była odrobinę węższa, widziałabym napisy na butelkach, które otwiera. O! Z całą pewnością był koneserem trunków...

Weszła kobieta. Ubrana w niebotyczna szpilki - czyżby afrodyzjak hehehe - i w futro. Przepiękne futro, z całą pewnością naturalne, srebrzyste, rozkloszowane i do ziemi prawie. Jego długość sięgała właśnie do tych niebotycznych szpilek... Piękna, włosy ciemne - wyglądały fenomenalnie na tle tego futra - opadały tzw. kaskadą loków aż do połowy placów. Kurde no! Jak ja zawsze chciałam mieć takie włosy... Sąsiad jest estetą niewątpliwie. Wszystkie jego partnerki wyglądają jak modelki.
Stanęła przed nim. Upiła łyczek z jego szklanki i odstawiła ja na bok. W tych szpilkach była prawie tak samo wysoka jak Sąsiad. Chwycił ją za włosy. Mocno pociągnął aż moim oczom ukazała się jej szyja, futro opadło z lewego ramienia. Pocałował ją za uchem, polizał delikatny płatek. Skądś wyciągnął chyba gumkę i związał jej piękne, długie włosy w koński ogon. Owinął go wokół nadgarstka i w ten sposób mógł "sterować" jej głową i całować gdzie mu się żywnie podobało. O dziwo omijał usta... Zrzucił futro do połowy pleców. Chwycił włosy i pociągnął ją tak mocno w dół, że ja zobaczyłam jej twarz i piersi w przepięknej, czarnej, koronkowej bieliźnie - z daleka było widać, że drogiej - bo okazało się, że pod futrem mieła tylko tę zmysłową bieliznę.

Zaczął drogą ręką masować jej pierś i ssać swoimi przepięknymi ustami sutek. Zdecydowanym ruchem zdjął z niej futro i rozłożył na podłodze. Gestem rozkazał jej stanąć na nim. Była piękna! Seksowna, z wąską talią, dużą, choć proporcjonalną pupą, pięknie sterczącymi piersiami. Ubrana jak z magazynu erotycznego albo jak ze sklepy z bielizną tylko w ten piękny stanik, pas do pończoch i pończochy oczywiście... A nie! Miała jeszcze coś na sobie - kilka sznureczków - stringi...
Teraz Sąsiad rozpoczął striptiz - jak boga kocham był to striptiz - tańczył i ściągał powoli z siebie kolejne warstwy odzieży... Rozpiął koszulę - chyba to byłą ta sama, w której mnie "odwiedził". Przechodząc z prawa na lewo i z lewa na prawo zdjął koszulę, ukazując swoje boskie bicepsy i piękne, przepięknie wyrzeźbione plecy, wyciągnął pasek ze spodni. Kobieta je rozpięła i pięknie wypinając pupę w stringach itd... ściągnęła je Sąsiadowi razem z majtkami - bo chyba one tam były, pod spodniami co nie? Sąsiad klęknął przed nią - boskie nogi i prześliczny jego tyłeczek były na wyciągnięcie ręki. Zaczął odpinać kobiecie pończochy i je zsunął nad kolano. Wsadził swój język między Kobiety uda. Ona wygięła się w tył - podejrzewam, że jego język musi być dłuuuuuuuuuuugi i sprawny, oj sprawny! Czyżbym chciała się o tym przekonać ;-)
Po chwili położył się na tym futrze, twarzą w moim kierunku i Kobiecie też kazał to zrobić. Zauważyłam jego kutasa - do cholery - pomimo alkoholu stał mu więcej niż na baczność. Długi, gruby... Kobieta grzecznie się położyła przed nim. Sąsiad masował jej piersi, ssał płatek ucha, całował po szyi. Jego ręka powędrowała między jej uda. Jak wspomniałam stringi to było tylko kilka paseczków, więc bez problemu wsadził swoje długie palce do szparki. Uwierzcie - widziałam to baaaaaaaaaaaaaaardzo dokładnie. Kobieta jedną nogę miała położoną na futrze a drugą zgięła w kolanie, żeby dać mu lepszy dostęp do swojej cipki. Odchyliła się lekko na niego a ja zauważyłam jak pomiędzy jej pośladkami widać było jego penisa! Wsadzi go czy nie wsadzi oto jest pytanie? ;-)
Zaczęli się poruszać we wspólnym rytmie. Jakby Sąsiad wsadził jej kutasa do pupy - tej przepięknej, w koronkowy pas do pończoch ubranej pupy. Ach! Oczywiście! On jej wsadził do pupy wibrator! A swoje palce nadal trzymał w jej cipce. Zauważyłam, że przyspieszył rytm wsadzania swoich palców. Kobieta dostałą spazmów. Targały całym jej ciałem - kurde ona może przecież uszkodzić jego sterczącego penisa - przecież widziałam go cały czas - nie było penetracji - no nie było penetracji jego członkiem - bo przecież penetracja była... O kurde jakie to zagmatwane...
Nawet nie powiem co się działo w moim podbrzuszu. Na sam widok dostałam orgazmu. Kurde! Jak jej musi być dobrze. Kolor na jej twarzy, jaki wszedł na policzki po wstrząsająco ogromnym orgazmie, był prawie purpurowy! Jak ja jej zazdrościłam! Tak! Muszę się do tego przyznać... Zazdrościłam jej tego orgazmu... Sąsiad oblizał swoje palce, które po wyciągnięciu z jej cipki po mega szczytowaniu aż ociekały jej sokami! Oczywiście oblizał je. Possał jeszcze przez chwilę sutek, sterczący na kilometr i wstał. Stanął nad Kobietą ale tak, że ja doskonale widziałam jego całego, jego cudowne ciało a przede wszystkim napalonego kutasa, stanął za jej głową. Wziął swój instrument do lewej ręki a prawą sięgnął po szklaneczkę złocistego napoju. Upił łyk i zaczął sobie robić dobrze. co raz szybciej i szybciej. Rozkraczony stał nad Kobiety głową. Ona chwyciła go za kostki i lizała po stopach. Oj - szybko mu poszło. Trysnął tak, że najpierw sperma poleciała na Kobiety brzuch, potem na przepiękne piersi. Sąsiad poruszał swoją ręką nadal i wciąż a sperma się lała i lała na całe ciało Kobiety. Powiedział coś do niej. Ona się uniosła, usiadła i obciągnęła mu druta wysysając spermę do reszty, sądząc po jego błogim uśmiechu na twarzy i jej głęboko wciągniętych policzkach.

Miałam prywatne porno na żywo - ja pierdolę! Sąsiad to pierdolony zbok, nie inaczej! No przecież się orientuje, że ja to mogę zobaczyć, bo mogę być właśnie w domu, chociaż mam ciemno...

Ja pierdolę - on to robi chyba specjalnie, bo widoki są co raz bardziej hardcorowe...  ale po co?!

Jak tak dalej pójdzie, to się uzależnię od widoku za oknem i zapomnę o normalnym sexie...

Ratunku!!!