Wreszcie przyszedł sms: "Mam trudnosci z mówieniem. Juz jade. Opowiem wszystko po przyjezdzie. Czekaj".
Powiedziałam mamie Jurka, ze on już jedzie, żeby się nie martwiła. Kobieta, żeby zająć czymś swoją zmartwioną głowę, cały czas sprzątała po imprezie. Nie dała sobie pomóc. Widać wyraźnie było, że się strasznie martwi o swojego męża. Ja próbowałam przez ten czas pomyśleć. Na razie jestem tutaj, bo obiecałam się zająć jego mamą. Ale to chyba nie był dobry pomysł. Powinnam sobie pójść...
Światła. Trzaśnięcie drzwi. Przyjechał Jerzy. Obie, z jego mamą, wyszłyśmy przed dom, żeby wszystkiego się dowiedzieć już, natychmiast. Mama Jerzego jakby niczego nie zauważyła. Mnie natomiast jego widok zamroził.Oczu, tych jego pięknych oczu, prawie nie było widać. Pod oczami sine podkowy. Z nosa wystawały dziwne tampony. Opatrunek. Warga rozcięta, na niej szwy. Wszystko opuchnięte, zakrwawione. Już wiem co znaczyło "mam trudnosci z mówieniem".
Mama Jerzego przytuliła się do niego i wprowadziła go do domu. Usiedli na kanapie w salonie.
- Gdzie ojciec? - Zapytała mama.
- Musiał zostać w szpitalu. - Tłumaczę niewyraźne słowa Jerzego na zrozumiały tekst. - Lekarze powiedzieli, że rana jest dość mocno zabrudzona węglem drzewnym, więc ojciec musi na wszelki wypadek zostać w szpitalu. Jest na oddziale, podają mu leki, antybiotyki i takie tam. - Powiedzenie tych paru zdań zajęło Jerzemu bardzo dużo czasu. A miny jakie przy tym robił, żeby było wyraźnie i żeby go nie bolało...
- W szpitalu? No przecież on nie wziął ze sobą nawet piżamki... - Martwiła się mama Jerzego.
- Mamo oni mu tam wszystko dali. Ty masz teraz wziąć tę tabletkę, to na uspokojenie, a jutro do niego możesz pojechać. - Jurek był bardzo łagodny dla mamy ale stanowczy. - Aga poda ci wodę i zażyjesz lekarstwo teraz.
- Dobrze, synku.
Podałam wodę a Jurek odprowadził mamę do sypialni, żeby odpoczęła. Wyszedł i zwrócił się do mnie.
- Aga jestem padnięty ale chciałbym z tobą porozmawiać. Poczekaj. Ja wezmę prysznic, przebiorę się i pogadamy. Poczekaj, proszę. - Spojrzał a raczej chciał spojrzeć mi głęboko w oczy. Wyglądał tak fatalnie...
- Uhmmm. - Pokiwałam głową.
Jerzy poszedł do łazienki a ja a jednej sekundzie podjęłam decyzję. Wracam do domu! Uciekam od wyjaśnień, od trudnych słów. Bo jeszcze wpadnie mi do głowy, żeby wziąć winę za ten wypadek na siebie... Zależy mi na nim, dzisiaj poznałam jakim jest prywatnie fajnym facetem ale po tym, jak tamten złamał mu nos, to chyba nie będzie chciał mnie znać. I słusznie. Przepadło. Wychodzę.
Wyszłam bez pożegnania, w łazience jeszcze szumiał prysznic. Wezwałam taksówkę. Pojechałam prosto do domu i po krótkiej wizycie w toalecie poszłam od razu do łóżka. Sama. Zasnęłam kamiennym snem w jednej sekundzie.
Coś mnie obudziło. Dzwonek do drzwi? Śniło mi się? Nie! Dźwięk się powtórzył. Poszłam i spojrzałam przez wizjer. No kto? No Jurek. Jerzy West stał za drzwiami. Otworzyłam. Wpuściłam go. Wszedł.
- Trochę czasu zajęło mi przekonanie ochroniarza, ze to ja i że muszę wejść do firmy a potem poszukanie twojego adresu z CV. Ale muszę to z tobą wyjaśnić, bo i tak nie zasnę a nie lubię niejasnych sytuacji. - Wypalił od razu po wejściu. Prawie jeszcze w drzwiach.
- Dobra. Miejmy to już za sobą. - Wiedziałam co powie. Że mnie nienawidzi za to co robiłam. Że nie chce mnie znać. Że ma do mnie żal, że przeze mnie złamano mu nos. Że nie chce mnie widzieć...
-Tylko zrobię kawę, bo muszę się obudzić. Dość sporo wypiłam i śpiąca jestem.Wejdź.
Jerzy rozbierał się w przedpokoju a ja poszłam zrobić tę cholerną kawę. Czekałam aż ekspres się zgrzeje. Jerzy wszedł do kuchni. Podszedł do mnie w kuchni i się przytulił! Drgnęłam zaskoczona.
- Au...- Usłyszałam cichy jęk.
- Przepraszam! - Powiedziałam. Niechcący uraziłam go w bolący nos, jak się do mnie przytulał.
- Aga już nigdy tak mnie nie opuszczaj. Wyszłaś bez pożegnania. Szukałem się po całym domu, ogrodzie. - Jerzy cały czas mnie mocno przytulał.
- Myślałam, że nie chcesz mnie już widzieć i wolałam się ulotnić z twojego życia. Poza tym zmęczyły mnie wypadki dzisiejszego dnia. Nie chciałam, żeby ktoś zwalał na mnie winy za te wypadki... - Odpowiedziałam cicho. Z trudem powstrzymywałam łzy.
- Aga kurwa co ty pieprzysz. - Zaklął Jerzy. - Jak to nie chciałbym cię widzieć. Mam złamany nos, bo się biłem o ciebie, bo mi na tobie zależy. Zakochałem się w tobie a ty ciągle mi uciekasz...
Dźwięk robiącej się kawy wyrwał mnie jak ze mgły. Jerzy nadal trzymał mnie mocno w swoich ramionach a ja nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.
- Jurek no co ty. Mylisz pożądanie z miłością. - Powiedziałam to chyba po to, żeby się upewnić w jego intencjach.
- Aga ja jestem dużym chłopcem. Już nie myli mi się pożądanie do kobiety z uczuciem, że chcę z nią być do końca życia. A z tobą chcę... - Jego głos, pomimo złamanego nosa, nadal mnie rozpalał. Był przyjemny, ciepły, spokojny. Pewny. Jak ja mu chciałam uwierzyć w te słowa!...
Blog o miłości namiętność seksie kochaniu przyciąganiu pożądaniu pragnieniu bliskości.
niedziela, 20 listopada 2016
środa, 16 listopada 2016
To był tylko sex.10.
Oczywiście, że poszłam z nim na tę imprezę.
Umówiliśmy się na sobotę na 17:30. Jerzy West przyjechał po mnie. Jako, że impreza miała formę grilla, to też nasze stroje były eleganckie ale na luzie. Jurek ubrał dżinsy, koszulę i sweter w serek w kolorze,który tak pięknie podkreślał jego oczy... Ja ubrałam się w sukienkę ale do tego dobrałam wygodne buty. Nie był to strój wyzywający ani sexy. Chciałam być elegancka ale nie dawać żadnych fałszywych sygnałów, żadnego kuszenia itp itd.
Po jakiejś pół godzinie przyjechaliśmy na miejsce. Rozmowa w trakcie drogi była o niczym. W zasadzie o firmie Jerzego i o tym, co pokręciła Małgorzata i jak to naprawić, bo Jurek cały czas siedział w papierach i sprawdzał jej "doskonałe" posunięcia.
Zobaczyłam osiedle domków jednorodzinnych, dość "starych". Jako, że nie było tam zbyt wiele miejsca, żeby zaparkować, zostawiliśmy samochód trochę dalej i podeszliśmy do furtki. Jerzy przepuścił mnie przodem. Na przywitanie wyszła do nas jakaś starsza pani.
- Witaj synku! - Powiedziała na nasz widok.
Zamroziło mnie. Synku? Czyżby to była...
- Witaj mamcia! - Odrzekł w odpowiedzi Jerzy. - Poznaj moją przyjaciółkę - to Agnieszka.
- Witam córcia! - Starsza pani przywitała się ze mną nad wyraz serdecznie. Uściskała mnie i ucałowała w policzek! O co kaman?
- Dzień dobry, miło mi. - Próbowałam się uśmiechnąć. Spojrzałam spod boku na Jerzego - unikał mojego wzroku. Coś jest na rzeczy.
Weszliśmy do ogrodu. Piękny, choć nieduży. W jednym rogu faktycznie dymił grill. Pięknie pachniało kiełbaskami i mięskiem. Oj jaka byłam już głodna. Przyszłam tu z nastawieniem że będzie dobre jedzonko i nie zjadłam obiadu.
- Dzień dobry wszystkim! - Krzyknął Jerzy. - Dzień dobry! - Zawtórowałam mu. - Dzień dobry odpowiedział chór gości. Rozejrzałam się i stanęłam jak wryta! Małgorzata!!! No to już chyba jestem w domu - spotkanie było rodzinne a miała być impreza ze znajomymi. Ona jest jego kuzynką i stąd jej obecność. Ciekawe czy on też jest? Coś mi się robi tu za gęsto... Postaram się jej unikać.
Impreza trwała. Jedzonko było pyszne... Rozmawiałam, śmiałam się, piłam. Trochę tańczyłam nie tylko z Jerzym. Okazało się, że to jest któraś rocznica ślubu jego rodziców. Nawet było dość fajnie, choć czułam się wkręcona w rodzinne spotkanie, co nie do końca mi pasowało.
- Odbijany! - Usłyszałam. Odwróciłam się do mojego nowego partnera. On. Nadal przystojny, elegancki. Pachnący, lekko już wypity, dlatego chyba odważny. Miłe wspomnienie. Nic poza tym.
- Co słychać? - Zapytałam, chcąc być grzeczną.
- Spodziewamy się z Małgorzatą dziecka. - Adam wydawał się szczęśliwy. Fakt, starali się o to dziecko od dawna. Małgorzata była zła o nasze stosunki, że psuje mu się sperma i za mało jej zostaje, żeby ją zapłodnić. Takie tam brednie...
- Super! Gratuluję! - Uśmiechnęłam się do mojego towarzysza.
- Uważaj na niego. - Powiedział Adam.
- Na kogo? - Zapytałam.
- Na Jurka. - Odpowiedział Adam. - On podrywa, porzuca. Jeszcze nigdy nie był z laską na stałe dłużej niż trzy miesiące. - Usłyszałam. Ha! A kto mnie zapraszał na imprezę, ze niby znajomi uważają go za geja, bo nigdy go nie widzieli w towarzystwie kobiety? Jerzy oszukał mnie któryś raz z kolei. Muszę się z tego wymiksować. Kątem oka, tańcząc, zauważyłam wpatrzone we mnie te jego przepiękne oczy, rozchylone usta...
- Ale nas z Jerzy nic nie łączy. Po prostu zaprosił mnie na grilla jako towarzystwo. Zresztą i tak zaraz wychodzę. - Nie wiem dlaczego ale zaczęłam się tłumaczyć.
- Ja widzę jak on na ciebie patrzy. Cały czas kontroluje gdzie jesteś, z kim rozmawiasz, co robisz. Uważaj, bo cię rozkocha i porzuci i będziesz płakać. - Już sama nie wiem czy te słowa Adama były szczere, czy były pijackim bełkotem, czy jeszcze czym innym. A może miał trochę racji?
- Spoko! Jestem dorosłą dziewczynką i nie dam sobie zrobić krzywdy! - Zaśmiałam się i zakręciłam w tańcu.
- Ale żeby nie było - ostrzegam cię, bo cię lubię. - Taniec się zakończył.Adam pocałował moją dłoń i poszedł. Musiałam odetchnąć, więc poszłam usiąść na ławkę z kieliszkiem szampana.
- Odczep się wreszcie od mojego męża. - Usłyszałam.
Nawet nie musiałam patrzeć kto to mówi. Małgorzata.
- Przestań kobieto. Tylko rozmawialiśmy. Twój mąż jest w tobie zakochany po uszy. Zawsze był. Przyszedł się pochwalić, że spodziewacie się upragnionego dziecka. Gratuluję! - Starałam się nie podnosić głosu. Żeby nie drżał. Jak ta kobieta na mnie działa! Wkur...za mnie do granic już sama jej obecność!
- Ostrzegam! Nie zbliżaj się do niego na metr! - Zasyczała i odeszła.
Mam dość. Mam dość tej sytuacji, oszustw Jerzego, dzisiejszego dnia. Już nie mam siły na takie zawirowania.
- Hej moja piękna! - Jerzy się do mnie dosiadł. Nie miałam siły odpowiedzieć ani spojrzeć na niego.
- Hej... Zbieram się do domu Jerzy. - Powiedziałam. Tak trzeba. Wziąć to w swoje ręce.
- Hej! Nie rób mi tego. Przecież impreza jeszcze się nie kończy. - Jurek zaczął prosić.
- Zmęczona jestem całym tygodniem. - Nie chciałam mu opowiadać mu o prawdziwych powodach, bo pewnie zacząłby się tłumaczyć ze swojego kłamstwa.
- Spójrz na mnie. - Ciepło, spokojnie i prosząco powiedział Jerzy.
Nie odwróciłam głowy w jego kierunku. Pod moimi powiekami zaczęły się zbierać łzy. Rozpaczy, bezsilności, żalu.
- Obiecuję, że od tej chwili już zawsze będę z tobą szczery! - Jerzy powiedziawszy te słowa wstał, choć z lekka chwiejnym krokiem. Odszedł. Spojrzałam za nim gdzie idzie. Kurde! On idzie wprost do Adama. Ja pitolę! Żeby tylko nie było z tego grubszej afery!
Jak przebiegała rozmowa dowiedziałam się później.
- Coś ty jej powiedział? - Zapytał Jerzy Adama dość ostro.
- A co! Samą prawdę! Że się bawisz swoimi dziewczynami a potem je porzucasz! Ostrzegłem ją, bo to dobra dziewczyna.- Wybełkotał Adam. - Zresztą ja wcale nie wierzę, że to były na serio twoje dziewczyny. Chodzą plotki, że jesteś gejem! - Zaczepnie rzucił te słowa w twarz Jerzemu Adam. Obaj spojrzeli sobie w oczy.
- Tak?! Pies ogrodnika. Sam nie może, to i drugiemu nie da!- Zareagował Jerzy. - Już wiem kto rozsiewa po rodzinie te plotki. Lepiej uważaj, bo powiem ci jakie na twój temat chodzą ploty. - Warknął Jerzy.
- Tak? A jakie. - Obaj chłopcy ledwo trzymali się na nogach.
- A takie, że dzieciak nie jest twój. Że twoje żona poszła po rozum do głowy i puknęła się z jakimś gościem, który jest w stanie dać jej dzieciaka. - Jerzy wyrzucił te słowa z prędkością karabinu.
Pięść Adama wylądowała centralnie na nosie Jerzego. Ten zgiął się w pół z bólu. Adam ponownie zaatakował. Chwycił Jerzego i powalił na ziemię. Tarzając się próbowali się bić. Jak małe dzieci.
- Chłopcy przestańcie! - To mama Jerzego. Nie pomogło.
- Au! - Z oddali doszedł syk i jęk. To ojciec Jerzego, który biegnąc chyba, żeby ich rozdzielić, wpadł na gorącego grilla i oparzył rękę.
- Przestańcie! - Krzyknęłam. - Ojciec się oparzył, trzeba mu pomóc.
Opamiętali się. Wstali z ziemi. Adam cały brudny, Jerzy zakrwawiony - z nosa nadal leciała mu krew.
- Wszystko znów przez ciebie! - Usłyszałam w lewym uchu syk. Znów Małgorzata.
Poszliśmy do kuchni - ja, Jerzy i jego rodzice. Rękę ojca wsadziłam pod zimną wodę. Chyba jako jedyna nie straciłam głowy. Jurkowi dałam zimny ręcznik, żeby się powycierał i zrobił okład. Matka usiadła na stołku w kuchni i załamała ręce.
- Trzeba zadzwonić po taksówkę i na pogotowie. Taksówką szybciej go tam zawieziemy, bo ty Jurek nie możesz, piłeś. Pojedziesz z ojcem, przy okazji i ciebie obejrzą czy nos nie jest złamany. A na pogotowie zadzwonimy żeby wiedzieć, gdzie zawieźć ojca.
Wszyscy się poddali mojemu zarządzeniu. Jerzy z ojcem pojechali.
- Weź telefon i daj nam znać co i jak. - Powiedziałam jeszcze Jurkowi jak odjeżdżali.
Mama Jerzego i ja wróciłyśmy na imprezę i czekałyśmy na telefon. Przyjęcie trwało jeszcze z półtorej godziny i goście zaczęli się wykruszać, wyjeżdżając do domów. Oczywiście pierwsza, bez pożegnania, wyszła Małgorzata, zabierając swojego pijanego męża do taksówki.
- Zostań dziecko u nas na noc. Proszę. Będzie mi raźniej. - Powiedziała mama Jerzego.
Sama nie wiem czy to dobry pomysł... Jak się rozwinie ciąg dalszy?...
Umówiliśmy się na sobotę na 17:30. Jerzy West przyjechał po mnie. Jako, że impreza miała formę grilla, to też nasze stroje były eleganckie ale na luzie. Jurek ubrał dżinsy, koszulę i sweter w serek w kolorze,który tak pięknie podkreślał jego oczy... Ja ubrałam się w sukienkę ale do tego dobrałam wygodne buty. Nie był to strój wyzywający ani sexy. Chciałam być elegancka ale nie dawać żadnych fałszywych sygnałów, żadnego kuszenia itp itd.
Po jakiejś pół godzinie przyjechaliśmy na miejsce. Rozmowa w trakcie drogi była o niczym. W zasadzie o firmie Jerzego i o tym, co pokręciła Małgorzata i jak to naprawić, bo Jurek cały czas siedział w papierach i sprawdzał jej "doskonałe" posunięcia.
Zobaczyłam osiedle domków jednorodzinnych, dość "starych". Jako, że nie było tam zbyt wiele miejsca, żeby zaparkować, zostawiliśmy samochód trochę dalej i podeszliśmy do furtki. Jerzy przepuścił mnie przodem. Na przywitanie wyszła do nas jakaś starsza pani.
- Witaj synku! - Powiedziała na nasz widok.
Zamroziło mnie. Synku? Czyżby to była...
- Witaj mamcia! - Odrzekł w odpowiedzi Jerzy. - Poznaj moją przyjaciółkę - to Agnieszka.
- Witam córcia! - Starsza pani przywitała się ze mną nad wyraz serdecznie. Uściskała mnie i ucałowała w policzek! O co kaman?
- Dzień dobry, miło mi. - Próbowałam się uśmiechnąć. Spojrzałam spod boku na Jerzego - unikał mojego wzroku. Coś jest na rzeczy.
Weszliśmy do ogrodu. Piękny, choć nieduży. W jednym rogu faktycznie dymił grill. Pięknie pachniało kiełbaskami i mięskiem. Oj jaka byłam już głodna. Przyszłam tu z nastawieniem że będzie dobre jedzonko i nie zjadłam obiadu.
- Dzień dobry wszystkim! - Krzyknął Jerzy. - Dzień dobry! - Zawtórowałam mu. - Dzień dobry odpowiedział chór gości. Rozejrzałam się i stanęłam jak wryta! Małgorzata!!! No to już chyba jestem w domu - spotkanie było rodzinne a miała być impreza ze znajomymi. Ona jest jego kuzynką i stąd jej obecność. Ciekawe czy on też jest? Coś mi się robi tu za gęsto... Postaram się jej unikać.
Impreza trwała. Jedzonko było pyszne... Rozmawiałam, śmiałam się, piłam. Trochę tańczyłam nie tylko z Jerzym. Okazało się, że to jest któraś rocznica ślubu jego rodziców. Nawet było dość fajnie, choć czułam się wkręcona w rodzinne spotkanie, co nie do końca mi pasowało.
- Odbijany! - Usłyszałam. Odwróciłam się do mojego nowego partnera. On. Nadal przystojny, elegancki. Pachnący, lekko już wypity, dlatego chyba odważny. Miłe wspomnienie. Nic poza tym.
- Co słychać? - Zapytałam, chcąc być grzeczną.
- Spodziewamy się z Małgorzatą dziecka. - Adam wydawał się szczęśliwy. Fakt, starali się o to dziecko od dawna. Małgorzata była zła o nasze stosunki, że psuje mu się sperma i za mało jej zostaje, żeby ją zapłodnić. Takie tam brednie...
- Super! Gratuluję! - Uśmiechnęłam się do mojego towarzysza.
- Uważaj na niego. - Powiedział Adam.
- Na kogo? - Zapytałam.
- Na Jurka. - Odpowiedział Adam. - On podrywa, porzuca. Jeszcze nigdy nie był z laską na stałe dłużej niż trzy miesiące. - Usłyszałam. Ha! A kto mnie zapraszał na imprezę, ze niby znajomi uważają go za geja, bo nigdy go nie widzieli w towarzystwie kobiety? Jerzy oszukał mnie któryś raz z kolei. Muszę się z tego wymiksować. Kątem oka, tańcząc, zauważyłam wpatrzone we mnie te jego przepiękne oczy, rozchylone usta...
- Ale nas z Jerzy nic nie łączy. Po prostu zaprosił mnie na grilla jako towarzystwo. Zresztą i tak zaraz wychodzę. - Nie wiem dlaczego ale zaczęłam się tłumaczyć.
- Ja widzę jak on na ciebie patrzy. Cały czas kontroluje gdzie jesteś, z kim rozmawiasz, co robisz. Uważaj, bo cię rozkocha i porzuci i będziesz płakać. - Już sama nie wiem czy te słowa Adama były szczere, czy były pijackim bełkotem, czy jeszcze czym innym. A może miał trochę racji?
- Spoko! Jestem dorosłą dziewczynką i nie dam sobie zrobić krzywdy! - Zaśmiałam się i zakręciłam w tańcu.
- Ale żeby nie było - ostrzegam cię, bo cię lubię. - Taniec się zakończył.Adam pocałował moją dłoń i poszedł. Musiałam odetchnąć, więc poszłam usiąść na ławkę z kieliszkiem szampana.
- Odczep się wreszcie od mojego męża. - Usłyszałam.
Nawet nie musiałam patrzeć kto to mówi. Małgorzata.
- Przestań kobieto. Tylko rozmawialiśmy. Twój mąż jest w tobie zakochany po uszy. Zawsze był. Przyszedł się pochwalić, że spodziewacie się upragnionego dziecka. Gratuluję! - Starałam się nie podnosić głosu. Żeby nie drżał. Jak ta kobieta na mnie działa! Wkur...za mnie do granic już sama jej obecność!
- Ostrzegam! Nie zbliżaj się do niego na metr! - Zasyczała i odeszła.
Mam dość. Mam dość tej sytuacji, oszustw Jerzego, dzisiejszego dnia. Już nie mam siły na takie zawirowania.
- Hej moja piękna! - Jerzy się do mnie dosiadł. Nie miałam siły odpowiedzieć ani spojrzeć na niego.
- Hej... Zbieram się do domu Jerzy. - Powiedziałam. Tak trzeba. Wziąć to w swoje ręce.
- Hej! Nie rób mi tego. Przecież impreza jeszcze się nie kończy. - Jurek zaczął prosić.
- Zmęczona jestem całym tygodniem. - Nie chciałam mu opowiadać mu o prawdziwych powodach, bo pewnie zacząłby się tłumaczyć ze swojego kłamstwa.
- Spójrz na mnie. - Ciepło, spokojnie i prosząco powiedział Jerzy.
Nie odwróciłam głowy w jego kierunku. Pod moimi powiekami zaczęły się zbierać łzy. Rozpaczy, bezsilności, żalu.
- Obiecuję, że od tej chwili już zawsze będę z tobą szczery! - Jerzy powiedziawszy te słowa wstał, choć z lekka chwiejnym krokiem. Odszedł. Spojrzałam za nim gdzie idzie. Kurde! On idzie wprost do Adama. Ja pitolę! Żeby tylko nie było z tego grubszej afery!
Jak przebiegała rozmowa dowiedziałam się później.
- Coś ty jej powiedział? - Zapytał Jerzy Adama dość ostro.
- A co! Samą prawdę! Że się bawisz swoimi dziewczynami a potem je porzucasz! Ostrzegłem ją, bo to dobra dziewczyna.- Wybełkotał Adam. - Zresztą ja wcale nie wierzę, że to były na serio twoje dziewczyny. Chodzą plotki, że jesteś gejem! - Zaczepnie rzucił te słowa w twarz Jerzemu Adam. Obaj spojrzeli sobie w oczy.
- Tak?! Pies ogrodnika. Sam nie może, to i drugiemu nie da!- Zareagował Jerzy. - Już wiem kto rozsiewa po rodzinie te plotki. Lepiej uważaj, bo powiem ci jakie na twój temat chodzą ploty. - Warknął Jerzy.
- Tak? A jakie. - Obaj chłopcy ledwo trzymali się na nogach.
- A takie, że dzieciak nie jest twój. Że twoje żona poszła po rozum do głowy i puknęła się z jakimś gościem, który jest w stanie dać jej dzieciaka. - Jerzy wyrzucił te słowa z prędkością karabinu.
Pięść Adama wylądowała centralnie na nosie Jerzego. Ten zgiął się w pół z bólu. Adam ponownie zaatakował. Chwycił Jerzego i powalił na ziemię. Tarzając się próbowali się bić. Jak małe dzieci.
- Chłopcy przestańcie! - To mama Jerzego. Nie pomogło.
- Au! - Z oddali doszedł syk i jęk. To ojciec Jerzego, który biegnąc chyba, żeby ich rozdzielić, wpadł na gorącego grilla i oparzył rękę.
- Przestańcie! - Krzyknęłam. - Ojciec się oparzył, trzeba mu pomóc.
Opamiętali się. Wstali z ziemi. Adam cały brudny, Jerzy zakrwawiony - z nosa nadal leciała mu krew.
- Wszystko znów przez ciebie! - Usłyszałam w lewym uchu syk. Znów Małgorzata.
Poszliśmy do kuchni - ja, Jerzy i jego rodzice. Rękę ojca wsadziłam pod zimną wodę. Chyba jako jedyna nie straciłam głowy. Jurkowi dałam zimny ręcznik, żeby się powycierał i zrobił okład. Matka usiadła na stołku w kuchni i załamała ręce.
- Trzeba zadzwonić po taksówkę i na pogotowie. Taksówką szybciej go tam zawieziemy, bo ty Jurek nie możesz, piłeś. Pojedziesz z ojcem, przy okazji i ciebie obejrzą czy nos nie jest złamany. A na pogotowie zadzwonimy żeby wiedzieć, gdzie zawieźć ojca.
Wszyscy się poddali mojemu zarządzeniu. Jerzy z ojcem pojechali.
- Weź telefon i daj nam znać co i jak. - Powiedziałam jeszcze Jurkowi jak odjeżdżali.
Mama Jerzego i ja wróciłyśmy na imprezę i czekałyśmy na telefon. Przyjęcie trwało jeszcze z półtorej godziny i goście zaczęli się wykruszać, wyjeżdżając do domów. Oczywiście pierwsza, bez pożegnania, wyszła Małgorzata, zabierając swojego pijanego męża do taksówki.
- Zostań dziecko u nas na noc. Proszę. Będzie mi raźniej. - Powiedziała mama Jerzego.
Sama nie wiem czy to dobry pomysł... Jak się rozwinie ciąg dalszy?...
sobota, 22 października 2016
To był tylko sex.9.
Godzina 02:37...
SMS
"musz przyzn ze teskie za twoim cialem to siniejsz ode mnie. Obiecu byc grzeczNy!!! Imprez grill. Pojdz ze ma prosze... Ja napr/;ls;kdcjvn;a"
Spojrzałam na wyświetlacz, choć wiedziałam od kogo to - Jerzy West...
Co ja mam o tym myśleć... Jak tu zasnąć?!
02:51
SMS
"czy ja wyslalem do ciebie smsa"
02:53
SMS
"ku...wa jednak poszlo mam przesrane ja napr/jxioojx"
08:49
Po nieprzespanej nocy...
SMS
"Przepraszam za nocne sms-y! Mam nadzieję, że ich nie czytałaś... Jeżeli tak, to wybacz! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... Upiłem się, nie kontrolowałem co robię. Uszanuję każdą Twoją decyzję... Jerzy."
Nie przespałam tej nocy pełnej godziny. Kurwa ja też tęsknię za nim. Za dotykiem jego rąk, palców, za językiem, penisem. Nie chciałam tego przyznać ale tak jest. Obawiam się jednak, że potraktuje mnie jak łatwą zdobycz, jak ... A to nie tak. Ja realizowałam swoje potrzeby podrywając facetów a nie - byłam łatwa... Czy on zaprasza mnie na imprezę, bo chce mnie zaciągnąć do łóżka, czy faktycznie chce ze mną być? A czego ja chcę? Seksu z nim na pewno. Ale na moich zasadach. Czy to aby normalne? Co ja mam mu odpowiedzieć?
SMS
"musz przyzn ze teskie za twoim cialem to siniejsz ode mnie. Obiecu byc grzeczNy!!! Imprez grill. Pojdz ze ma prosze... Ja napr/;ls;kdcjvn;a"
Spojrzałam na wyświetlacz, choć wiedziałam od kogo to - Jerzy West...
Co ja mam o tym myśleć... Jak tu zasnąć?!
02:51
SMS
"czy ja wyslalem do ciebie smsa"
02:53
SMS
"ku...wa jednak poszlo mam przesrane ja napr/jxioojx"
08:49
Po nieprzespanej nocy...
SMS
"Przepraszam za nocne sms-y! Mam nadzieję, że ich nie czytałaś... Jeżeli tak, to wybacz! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... Upiłem się, nie kontrolowałem co robię. Uszanuję każdą Twoją decyzję... Jerzy."
Nie przespałam tej nocy pełnej godziny. Kurwa ja też tęsknię za nim. Za dotykiem jego rąk, palców, za językiem, penisem. Nie chciałam tego przyznać ale tak jest. Obawiam się jednak, że potraktuje mnie jak łatwą zdobycz, jak ... A to nie tak. Ja realizowałam swoje potrzeby podrywając facetów a nie - byłam łatwa... Czy on zaprasza mnie na imprezę, bo chce mnie zaciągnąć do łóżka, czy faktycznie chce ze mną być? A czego ja chcę? Seksu z nim na pewno. Ale na moich zasadach. Czy to aby normalne? Co ja mam mu odpowiedzieć?
niedziela, 16 października 2016
To był tylko sex.8.
Byłam tego dnia zrelaksowana. Firma zaczęła dobrze prosperować. Już stać mnie było na to, żeby zatrudnić pomoc, żeby trochę spauzować, wyluzować, mieć więcej czasu wolnego.
Już nie miałam takiego ciśnienia na seks.
To znaczy miałam. Ale inaczej. Już nie chciało mi się szybkich numerków ale seksu. Powolnego, z grą wstępną, pocałunkami i tym całym zachodem...
Ale nadal nie chce mi się wiązać z kimś na stałe. To opiekowanie się kimś, zabieganie, staranie się... Bzdety... Sprzątanie, gotowanie... Bleeeeeee...
Poszłam sobie się zabawić z dwoma przyjaciółkami do knajpy. Daję słowo - nie ja wybierałam lokal!!! Przysięgam. Kasia wybrała właśnie tę knajpę, w której tak nieszczęśliwi poznałam Westa. To znaczy nie wiem czy nieszczęśliwie ale... No właśnie - znów to ale! Bo ja tak właściwie nie potrafię przestać o nim myśleć. I to nie tylko w temacie seksu - nie rozumiem... A dobra! Przecież ja przyszłam się pobawić z dziewczynami! Idziemy po drinki do baru i w tany! Potańczę, może mi to wywietrzeje...
Po jakiejś godzinie picia i tańczenia poszłyśmy z dziewczynami do WC. Klasyka. Po zrobieniu czego trzeba okazało się, że ta wariatka Marysia zabrała ze sobą skuna. Ja pierdzielę - chciała się ujarać chyba pierwszy raz w życiu.
- Wariatko ty! Co robisz?! - Zapytałam. - Jak nas ktoś złapie z tym, to nas wsadzą. - Wariatka, jak Boga kocham! Marysia, taka spokojna, porządna dziewczyna to kiedyś była... Hehehe. Każdy chce mieć swój pierwszy raz... Oficjalnie powiem, że wyrzuciłyśmy to świństwo do sedesu.
Wróciłyśmy na salę. W głowie mi szumiało od głośnej muzyki, alkoholu i chyba czegoś jeszcze ;-)
Tańczyłam jak w transie, muza sama mnie niosła. Poczułam, jak ktoś za mną staje i tańczy ze mną w rytm. Wysoki, mocny facet - tego byłam pewna. Położył swoje dłonie na moich biodrach i starał się dopasować mój rytm do swojego. Na karku poczułam ciepły oddech. Muśnięcie ust. Odchyliłam głowę, bo pieszczota była przyjemna. Chcę jeszcze. Rzadko któremu facetowi się chce to robić. Jego usta ciągle pieściły moją skórę za uchem, moją szyje... Przyciągnął mnie do siebie.
- Słodko smakujesz. - Usłyszałam głęboki, ciepły głos.
Odwrócił mnie. Moje oczy znalazły się na wysokości jego podbródka. Wysoki! W końcu ja miałam na nogach moje najwyższe szpilki. Spojrzałam w górę. Piękne brązowe oczy. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy nadal. W pewnym momencie zsunął swoją rękę z mojego biodra i chwycił mnie pod brodę. Podniósł ją do góry i pocałował mnie. Delikatnie pieścił moje wargi. Pieszczota była tak przyjemna, że w końcu wpuściłam go do środka. Nasze języki się spotkały. Bardzo miłe doświadczenie. Delikatny, nie nachalny facet. Całowaliśmy się bez końca. Jak mi było błogo... Chwilo trwaj!
- Jesu chciałabym, żeby ten wieczór się nie kończył. - Wyszeptałam.
- Wiem co zrobić, żeby tak było. chodź! - Odezwał się on.
Poszliśmy.
Nawet nie wiem gdzie byliśmy, jak wyglądało jego mieszkanie.
Wylądowaliśmy w łóżku. Ubrani. Facet podniósł moją bluzkę i pocałował mnie w brzuch. Przeszedł mnie miły prąd. Zamknęłam oczy. Rozpiął guzik moich spodni, zamek. Całował dół brzucha. W miły sposób wsysał moją skórę w usta, co potęgowało przyjemność pieszczoty. Przesuwał się w górę. Uniósł moją bluzkę nad piersi. Zaczął ich dotykać. Dotyk miał elektryzujący. Wysupłał piersi i jego pocałunki przeniosły się na nie. Delikatne dmuchnięcia spowodowały, że moje sutki stanęły, gotowe, żeby je ssać. Facet nie omieszkał tego zrobić. Już dawno nie było mi tak przyjemnie. Od dawna miałam tylko szybkie numerki. Dobre, fakt, ogniste ale bzykanko to jednak nie to co dobry seks...
Ściągnął moje spodnie i majtki. Klęknął pomiędzy moimi nogami i ściągnął swoją koszulkę. Kurde jaki on był pięknie zbudowany! Widać, że ćwiczy. Mięśnie jak młody bóg! Rozpiął spodnie. Penis aż wyskoczył z nich, szczęśliwy, że ma luz... Duży, napalony... Facet zsunął spodnie do kolan. Schylił się. Poczułam ciepłe pocałunki na swoich udach. Dotykał mnie swoimi mocnymi dłońmi. Rozchylał uda, przesuwając się z pocałunkami co raz wyżej i wyżej. Ja rozkoszowałam się pieszczotą. Tak rzadką... Uniósł moje biodra. Zanurzył swoje usta pośrodku moich ud. Poczułam na łechtaczce długie pociągnięcie językiem. Banalne ale przeszył mnie dreszcz nieziemskiej rozkoszy! Byłam już tak rozbudzona. Poczułam zapach mojej wilgoci z cipki. Poczułam w niej jego język. Jak zlizuje moje soki, jak ją penetruje. jego zarost drapał mnie po łechtaczce. Baaaaaaaaaardzo miłe uczucie. Oderwał się od mojego wzgórka. Popatrzył w moje oczy. Zbliżył się powoli i zaczął składać pocałunki na mojej lewej piersi. Pocałunki przesuwały się w górę, na szyję, do zagłębienia między szyją a obojczykiem, które jest tak wrażliwe. Nasze usta się spotkały ponownie. Jednocześnie pociągnął mnie za biodra, wciągając mnie na swoje nogi i wsadził mi penisa aż po nasadę. Jęknęłam! Ale jak! Poruszył się a wraz z jego rytmem podskakiwały moje piersi. Byłam już tak napalona jego pieszczotą, że nie trzeba mi było dużo i eksplodowałam gigantycznym orgazmem! Nie czekałam na niego. Nie byłam w stanie! Zresztą jemu też nie trzeba było dużo. Jęknął i osunął się na łóżko. Nawet nie zauważyłam kiedy założył gumkę. Ufff!
Sięgnął po coś pod łóżkiem. Poczułam słodki zapach. Odwrócił się do mnie, pocałował i wpuści mi ten słodki dym w usta.
- Lubię zajarać ale po. Gdybym zrobił to wcześniej, mój mały by nie stanął. - Szczerze wyznał.
Zaraz będę upalona i nie będę w stanie wrócić do domu, pomyślałam.
- Dzięki! Było super! - Pocałowałam go w usta i zebrałam się do wyjścia.
W drzwiach się jeszcze obejrzałam jak leży na łóżku i pali, boskie ciacho!
I szczerze muszę wyznać, że było mi nieziemsko! Takiej gry wstępnej to ja sobie życzę!
No i tak złamałam swoje postanowienie nie włażenia facetom do łóżka. Miały być klasyczne randki. Oj! coś ze mną nie tak. A może to wina tego skręta...
Wracając do telefonu od Jerzego Westa...
- Cześć! Czy moglibyśmy się spotkać ponownie? Mam kilka kwestii, które chciałbym z tobą wyjaśnić. Posprawdzałem w firmie papiery i rzeczywiście jest kilka takich nieścisłości, że.......
- Cześć! A nie możemy przez telefon. - Pomyślałam, że będzie mi łatwiej gdy już go nie zobaczę.
- Raczej nie, bo chciałbym, żebyś też przeglądnęła te projekty. Może wskażesz mi jeszcze jakieś błędy.
- Kurcze zarobiona jestem i nie wiem czy dam radę. - Usiłowałam się wywinąć od tego spotkania.
- Nie oszukuj! No przecież dziś niedziela. Rano przecież nikt nie pracuje. - Zaśmiał się prezesina...
- Dobra, w drodze wyjątku. Tam gdzie ostatnio za godzinę? - Niech ja to mam już za sobą.
- Dobra, za godzinę. Róża. - I się rozłączył.
"Pod Różą". Siedzi. Prezes. Jurek West. Przystojny. Boski. Jesu chyba mam obsesję!
- Witam! - Podeszłam do stolika i wyciągnęłam rękę na przywitanie.
- Cześć! - Jerzy West wstał i uścisnął moją dłoń. Och te jego dłonie, place...
- Tak właściwie, to szukałem tylko pretekstu, żeby się z tobą spotkać. Mam ze sobą papiery ale w sumie poradzę sobie z nimi sam. Chciałem wypić z tobą kawę i przewidywałem, że nie dasz się namówić bez dobrego pretekstu.
Miał rację. Raczej wolałabym się z nim nie widzieć.
- Dziękuję! Uwielbiam ich kawę. Chętnie wypiję. - Jednak mu tego nie powiedziałam. Wolałam skłamać, żeby zachować twarz. Było mi głupio.
Przyniesiono kawę. Upiłam łyk. Kurcze - oni naprawdę mają najlepszą kawę w mieście.
- Mam do ciebie raczej prośbę. Zostałem zaproszony na imprezę. Moi znajomi nigdy nie widzieli mnie z dziewczyną. Myślą chyba, że jestem gejem.
Prychnęłam. Och, gdyby ci znajomi wiedzieli....
- Mnie też to śmieszy ale chciałem, żeby wreszcie plotki się skończyły a nie będę się tłumaczył, że nie jestem jeleniem.
To se zamów kobitę z agencji - pomyślałam.
- Wiem, że są różne agencje, gdzie można "wypożyczyć" towarzyszkę na imprezę. Ale to nie takie grono znajomych. Wolałbym, żeby u mojego boku była normalna kobieta, inteligentna. Ciebie znam, więc będzie mi łatwiej. Odwiozę cię po imprezie z powrotem do domu albo zamówię taksówkę. Jak będziesz chciała. Nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała.
No dobrze, żeś mi to wyjaśnił, koleś! Bo o mały włos poczuła bym się jak... Pomyślałam.
- Pozwolisz, że to przemyślę. Trochę mnie zaskoczyłeś.
- Dobrze, tylko że ta impreza jest w sobotę. Proszę, zastanów się i daj mi znać. Bardzo byś mi pomogła.
- Dobra, dam znać. Dziękuję za pyszną kawę.
Wstaliśmy. Uścisk dłoni. Jerzy musnął mój policzek ustami. Jesu ale bym się w nie wpiła z chęcią.
- Odprowadzić cię do samochodu? - Zapytał West.
- Nie, bo przyjechałam taksówką. Jestem po wczorajszej imprezie i nie chciałam ryzykować. - Odparłam. Niech wie, że oprócz niego mam również inne życie.
- Zastanowię się i dam znać. Na pewno! Pa! - Odwróciłam się na pięcie i odeszłam z wielką pustką, bólem, chęcią i swędzeniem w................ No wiecie gdzie... ;-)
Przede mną cały dzień zastanawiania się za i przeciw imprezą z Jerzym Westem... A łeb zaczął mnie napierd..............ć!
Hmmmmmmmmmmm - co tu zrobić... :-(
Już nie miałam takiego ciśnienia na seks.
To znaczy miałam. Ale inaczej. Już nie chciało mi się szybkich numerków ale seksu. Powolnego, z grą wstępną, pocałunkami i tym całym zachodem...
Ale nadal nie chce mi się wiązać z kimś na stałe. To opiekowanie się kimś, zabieganie, staranie się... Bzdety... Sprzątanie, gotowanie... Bleeeeeee...
Poszłam sobie się zabawić z dwoma przyjaciółkami do knajpy. Daję słowo - nie ja wybierałam lokal!!! Przysięgam. Kasia wybrała właśnie tę knajpę, w której tak nieszczęśliwi poznałam Westa. To znaczy nie wiem czy nieszczęśliwie ale... No właśnie - znów to ale! Bo ja tak właściwie nie potrafię przestać o nim myśleć. I to nie tylko w temacie seksu - nie rozumiem... A dobra! Przecież ja przyszłam się pobawić z dziewczynami! Idziemy po drinki do baru i w tany! Potańczę, może mi to wywietrzeje...
Po jakiejś godzinie picia i tańczenia poszłyśmy z dziewczynami do WC. Klasyka. Po zrobieniu czego trzeba okazało się, że ta wariatka Marysia zabrała ze sobą skuna. Ja pierdzielę - chciała się ujarać chyba pierwszy raz w życiu.
- Wariatko ty! Co robisz?! - Zapytałam. - Jak nas ktoś złapie z tym, to nas wsadzą. - Wariatka, jak Boga kocham! Marysia, taka spokojna, porządna dziewczyna to kiedyś była... Hehehe. Każdy chce mieć swój pierwszy raz... Oficjalnie powiem, że wyrzuciłyśmy to świństwo do sedesu.
Wróciłyśmy na salę. W głowie mi szumiało od głośnej muzyki, alkoholu i chyba czegoś jeszcze ;-)
Tańczyłam jak w transie, muza sama mnie niosła. Poczułam, jak ktoś za mną staje i tańczy ze mną w rytm. Wysoki, mocny facet - tego byłam pewna. Położył swoje dłonie na moich biodrach i starał się dopasować mój rytm do swojego. Na karku poczułam ciepły oddech. Muśnięcie ust. Odchyliłam głowę, bo pieszczota była przyjemna. Chcę jeszcze. Rzadko któremu facetowi się chce to robić. Jego usta ciągle pieściły moją skórę za uchem, moją szyje... Przyciągnął mnie do siebie.
- Słodko smakujesz. - Usłyszałam głęboki, ciepły głos.
Odwrócił mnie. Moje oczy znalazły się na wysokości jego podbródka. Wysoki! W końcu ja miałam na nogach moje najwyższe szpilki. Spojrzałam w górę. Piękne brązowe oczy. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Wtuliłam się w niego i tańczyliśmy nadal. W pewnym momencie zsunął swoją rękę z mojego biodra i chwycił mnie pod brodę. Podniósł ją do góry i pocałował mnie. Delikatnie pieścił moje wargi. Pieszczota była tak przyjemna, że w końcu wpuściłam go do środka. Nasze języki się spotkały. Bardzo miłe doświadczenie. Delikatny, nie nachalny facet. Całowaliśmy się bez końca. Jak mi było błogo... Chwilo trwaj!
- Jesu chciałabym, żeby ten wieczór się nie kończył. - Wyszeptałam.
- Wiem co zrobić, żeby tak było. chodź! - Odezwał się on.
Poszliśmy.
Nawet nie wiem gdzie byliśmy, jak wyglądało jego mieszkanie.
Wylądowaliśmy w łóżku. Ubrani. Facet podniósł moją bluzkę i pocałował mnie w brzuch. Przeszedł mnie miły prąd. Zamknęłam oczy. Rozpiął guzik moich spodni, zamek. Całował dół brzucha. W miły sposób wsysał moją skórę w usta, co potęgowało przyjemność pieszczoty. Przesuwał się w górę. Uniósł moją bluzkę nad piersi. Zaczął ich dotykać. Dotyk miał elektryzujący. Wysupłał piersi i jego pocałunki przeniosły się na nie. Delikatne dmuchnięcia spowodowały, że moje sutki stanęły, gotowe, żeby je ssać. Facet nie omieszkał tego zrobić. Już dawno nie było mi tak przyjemnie. Od dawna miałam tylko szybkie numerki. Dobre, fakt, ogniste ale bzykanko to jednak nie to co dobry seks...
Ściągnął moje spodnie i majtki. Klęknął pomiędzy moimi nogami i ściągnął swoją koszulkę. Kurde jaki on był pięknie zbudowany! Widać, że ćwiczy. Mięśnie jak młody bóg! Rozpiął spodnie. Penis aż wyskoczył z nich, szczęśliwy, że ma luz... Duży, napalony... Facet zsunął spodnie do kolan. Schylił się. Poczułam ciepłe pocałunki na swoich udach. Dotykał mnie swoimi mocnymi dłońmi. Rozchylał uda, przesuwając się z pocałunkami co raz wyżej i wyżej. Ja rozkoszowałam się pieszczotą. Tak rzadką... Uniósł moje biodra. Zanurzył swoje usta pośrodku moich ud. Poczułam na łechtaczce długie pociągnięcie językiem. Banalne ale przeszył mnie dreszcz nieziemskiej rozkoszy! Byłam już tak rozbudzona. Poczułam zapach mojej wilgoci z cipki. Poczułam w niej jego język. Jak zlizuje moje soki, jak ją penetruje. jego zarost drapał mnie po łechtaczce. Baaaaaaaaaardzo miłe uczucie. Oderwał się od mojego wzgórka. Popatrzył w moje oczy. Zbliżył się powoli i zaczął składać pocałunki na mojej lewej piersi. Pocałunki przesuwały się w górę, na szyję, do zagłębienia między szyją a obojczykiem, które jest tak wrażliwe. Nasze usta się spotkały ponownie. Jednocześnie pociągnął mnie za biodra, wciągając mnie na swoje nogi i wsadził mi penisa aż po nasadę. Jęknęłam! Ale jak! Poruszył się a wraz z jego rytmem podskakiwały moje piersi. Byłam już tak napalona jego pieszczotą, że nie trzeba mi było dużo i eksplodowałam gigantycznym orgazmem! Nie czekałam na niego. Nie byłam w stanie! Zresztą jemu też nie trzeba było dużo. Jęknął i osunął się na łóżko. Nawet nie zauważyłam kiedy założył gumkę. Ufff!
Sięgnął po coś pod łóżkiem. Poczułam słodki zapach. Odwrócił się do mnie, pocałował i wpuści mi ten słodki dym w usta.
- Lubię zajarać ale po. Gdybym zrobił to wcześniej, mój mały by nie stanął. - Szczerze wyznał.
Zaraz będę upalona i nie będę w stanie wrócić do domu, pomyślałam.
- Dzięki! Było super! - Pocałowałam go w usta i zebrałam się do wyjścia.
W drzwiach się jeszcze obejrzałam jak leży na łóżku i pali, boskie ciacho!
I szczerze muszę wyznać, że było mi nieziemsko! Takiej gry wstępnej to ja sobie życzę!
No i tak złamałam swoje postanowienie nie włażenia facetom do łóżka. Miały być klasyczne randki. Oj! coś ze mną nie tak. A może to wina tego skręta...
Wracając do telefonu od Jerzego Westa...
- Cześć! Czy moglibyśmy się spotkać ponownie? Mam kilka kwestii, które chciałbym z tobą wyjaśnić. Posprawdzałem w firmie papiery i rzeczywiście jest kilka takich nieścisłości, że.......
- Cześć! A nie możemy przez telefon. - Pomyślałam, że będzie mi łatwiej gdy już go nie zobaczę.
- Raczej nie, bo chciałbym, żebyś też przeglądnęła te projekty. Może wskażesz mi jeszcze jakieś błędy.
- Kurcze zarobiona jestem i nie wiem czy dam radę. - Usiłowałam się wywinąć od tego spotkania.
- Nie oszukuj! No przecież dziś niedziela. Rano przecież nikt nie pracuje. - Zaśmiał się prezesina...
- Dobra, w drodze wyjątku. Tam gdzie ostatnio za godzinę? - Niech ja to mam już za sobą.
- Dobra, za godzinę. Róża. - I się rozłączył.
"Pod Różą". Siedzi. Prezes. Jurek West. Przystojny. Boski. Jesu chyba mam obsesję!
- Witam! - Podeszłam do stolika i wyciągnęłam rękę na przywitanie.
- Cześć! - Jerzy West wstał i uścisnął moją dłoń. Och te jego dłonie, place...
- Tak właściwie, to szukałem tylko pretekstu, żeby się z tobą spotkać. Mam ze sobą papiery ale w sumie poradzę sobie z nimi sam. Chciałem wypić z tobą kawę i przewidywałem, że nie dasz się namówić bez dobrego pretekstu.
Miał rację. Raczej wolałabym się z nim nie widzieć.
- Dziękuję! Uwielbiam ich kawę. Chętnie wypiję. - Jednak mu tego nie powiedziałam. Wolałam skłamać, żeby zachować twarz. Było mi głupio.
Przyniesiono kawę. Upiłam łyk. Kurcze - oni naprawdę mają najlepszą kawę w mieście.
- Mam do ciebie raczej prośbę. Zostałem zaproszony na imprezę. Moi znajomi nigdy nie widzieli mnie z dziewczyną. Myślą chyba, że jestem gejem.
Prychnęłam. Och, gdyby ci znajomi wiedzieli....
- Mnie też to śmieszy ale chciałem, żeby wreszcie plotki się skończyły a nie będę się tłumaczył, że nie jestem jeleniem.
To se zamów kobitę z agencji - pomyślałam.
- Wiem, że są różne agencje, gdzie można "wypożyczyć" towarzyszkę na imprezę. Ale to nie takie grono znajomych. Wolałbym, żeby u mojego boku była normalna kobieta, inteligentna. Ciebie znam, więc będzie mi łatwiej. Odwiozę cię po imprezie z powrotem do domu albo zamówię taksówkę. Jak będziesz chciała. Nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała.
No dobrze, żeś mi to wyjaśnił, koleś! Bo o mały włos poczuła bym się jak... Pomyślałam.
- Pozwolisz, że to przemyślę. Trochę mnie zaskoczyłeś.
- Dobrze, tylko że ta impreza jest w sobotę. Proszę, zastanów się i daj mi znać. Bardzo byś mi pomogła.
- Dobra, dam znać. Dziękuję za pyszną kawę.
Wstaliśmy. Uścisk dłoni. Jerzy musnął mój policzek ustami. Jesu ale bym się w nie wpiła z chęcią.
- Odprowadzić cię do samochodu? - Zapytał West.
- Nie, bo przyjechałam taksówką. Jestem po wczorajszej imprezie i nie chciałam ryzykować. - Odparłam. Niech wie, że oprócz niego mam również inne życie.
- Zastanowię się i dam znać. Na pewno! Pa! - Odwróciłam się na pięcie i odeszłam z wielką pustką, bólem, chęcią i swędzeniem w................ No wiecie gdzie... ;-)
Przede mną cały dzień zastanawiania się za i przeciw imprezą z Jerzym Westem... A łeb zaczął mnie napierd..............ć!
Hmmmmmmmmmmm - co tu zrobić... :-(
sobota, 24 września 2016
To był tylko sex.7.
Ostatnim czasem zaczęłam się zastanawiać dlaczego się tak zachowuję a nie inaczej.
Poluję na facetów dla, zazwyczaj jednorazowego, seksu.
Czy ja nie potrafię się zaangażować? Obawiam się czegoś? Ale czego...
Boję się zaangażowania?
Do tej pory, fakt, ie miałam czasu na stałe związki, całe to bycie ze sobą, zabieganie o siebie. Powroty do domu o w miarę stałej porze...
A może boję się odrzucenia?
A co jeśli kręci mnie tylko taki seks i przy innych zbliżeniach nie będę się w stanie podniecić?!.....
Kurde jest to możliwe a raczej nie jest to niemożliwe... Ja pierdolę... Nienormalna jestem i będę się musiała leczyć.
Tak siedzę sobie dzisiaj w domu po całym ciężkim tygodniu pracy, wreszcie z alkoholem w ręku. Dziś nie mam ochoty na faceta, choć to weekend... Starzeję się?
Czy ja zdobędę się kiedyś na odwagę i porozmawiam z sobą szczerze? Jak nie dziś przy wódce, to kiedy?
Podsumowując moje dotychczasowe życie seksualne...
Zaczęłam, jak na dzisiejsze standardy, dość późno. Za to od razu ostro. Mój pierwszy facet bardzo lubił się pieprzyć i to w dziwnych i oryginalnych miejscach. Kiedyś to poopisuję ale teraz suche fakty. Nauczyłam się przy nim, że seks się łączy z adrenaliną. Chyba byłam? jestem? od niej uzależniona. Współjednoczy mi się z orgazmem. Wprawdzie już nie uprawiam seksu, jak się to potocznie mówi, w miejscach totalnie ekstremalnych ale do dziś zdarza mi się kochać np. w samochodzie na parkingu w biały dzień, kiedy ktoś może nas zauważyć i zgłosić fakt, np. na policję. O seksie w toalecie już nie wspomnę bo to chyba norma ;-) . Uwielbiam seks na świeżym powietrzu, choć ryzykuje się wtedy pogryzienie przez różne robale - wiem co mówię, mrówki są najłatwiejsze do wyleczenia... Wiem doskonale jak podniecić faceta w klubie. Jak pokierować mężczyzną, żeby zrobił to, co ja chcę to czego oczekuję. Żeby mnie zabrał do siebie, do toalety, do samochodu i zerżnął w taki sposób, na jaki właśnie mam ochotę. Jak jestem łaskawa, to nawet mogę mu obciągnąć albo zwalić konia. Ale zwykle potrzebuję załadowania do cipki. tak jak np. zrobił mi to Jerzy...Jurek West...
Tak...
Obudziło mnie ruchanie. Po prostu. Obudziłam się i poczułam, jak on się wierci, wierci swoim zdolnym kutasem w mojej cipce. Na początku chciało mi się z powrotem spać. Ale uderzenia jego bioder były tak mocne, że rozbudził mnie... Rozbudził na nowo moje pożądanie. Fale gorąca na nowo zaczęły ogarniać mnie od stóp do głów. Jerzy jednym ruchem, nawet nie wiem jak, nie wyciągając penisa z mojej cipki zmienił pozycję z łyżeczki, na pieska. Kurwa mać ale tak głęboko jeszcze żaden facet we mnie nie wszedł. Nie było w tym nic mistycznego. Czyste, fachowe posuwanie. Robił przyjemność sobie a przy okazji i mnie. Trzymał mnie bardzo mocno za biodra i bardzo mocno ładował mi kutasa do środka. Dobrze, że byłam tak wilgotna, zalana moimi i jego sokami. Kurde, nawet nie dotknął innej części mojego ciała, tylko trzymał mocno za biodra i posuwał, jęcząc przy tym miarowo... Nie potrafiłam wyrwać się z jego upojnego posuwania. Dotykał mnie penisem tak głęboko, że nie wiedziałam do tej pory, że tak można! JA! Która już tyle razy bzykałam się na pieska i która miałam już (tysiące ;)) wiele penisów we wzwodzie w środku... Mocne uderzenia bioder o moje biodra były podniecające do granic. Jego jaja obijały się o podnieconą łechtaczkę, na nowo ją pobudzając. Nie potrafiłam kontrolować sytuacji. A lubię to robić! Poddałam się. Jerzy kontrolował a właściwie sterował, całą sytuacją, całym posuwaniem. Orgazm przyszedł nagle. Poczułam nagle obezwładniającą rozkosz. Falę, która zalewała mnie całą. Straciłam słuch, węch, czucie. Najpiękniejsze odczucie w moim życiu! Poczułam, że się spuściłam z tego podniecenia jak jeszcze nigdy w życiu! Kurwa mac ale ten facet odkrywał dla mnie seks na nowo. Odkrywał mnie na nowo. Ja takiej siebie jeszcze nie znałam. Nie wiedziałam, że tak mogę, że tak potrafię, że to w ogóle możliwe... Seks z tym facetem może opętać... Usłyszałam samczy jęk i moją cipkę ale nie tylko, zalała jego sperma! Ja pitolę! Dobrze, że używam antykoncepcji, bo było by nieciekawie... On nawet nie zapytał czy się zabezpieczamy w jakikolwiek sposób...
Wiem, że przygodny seks jest ryzykiem. Ryzykiem trafienia na zboczeńca, na choroby przenoszone drogą płciową... Wiem ale nie potrafię się opamiętać.
Dlatego na jakiś czas byłam zadowolona, że zalazłam faceta takiego jak mąż dyrektor Małgorzaty, który był chętny zawsze kiedy mi się zachciało. Podejrzewałam, że on się też bzyka z innymi, bo w domu nie miał tyle seksu ile potrzebował, zwłaszcza ostatnimi czasy, kiedy się starali o dziecko i każdy jego plemnik był cenny (podejrzewam, że Małgorzata była zazdrosna nie o męża ale właśnie o jego stracona nasienie i siły witalne).
Tylko z kobietą nigdy się nie bzykałam. I nie mam zamiaru, bo kobitki mnie nie podniecają. Tylko samcza siła...
Rozumiem. To dlatego nie mam odwagi się z nim spotykać. Że mu ulegnę. Że nie zdołam się opanować i wlezę mu do łóżka albo sama go tam zaciągnę. Że stracę niezależność. Że ktoś pomyśli, że lecę na jego kasę i pozycję.
Pociąga mnie. Przyciąga. Najchętniej nie wyłaziłabym z jego łóżka przez miesiąc...
Boję się, że mnie nie zechce. Że pomyśli, ze jestem łatwa albo puszczalska. Że będzie chciał wykorzystać na ponowny seks i nic innego.
A ja już nie chcę. Chcę wreszcie mieć kogoś swojego. Że kiedy będę wracać do domu, to ktoś będzie na mnie czekał. Po to rozwijam swoją firmę i przyjmuję nowe osoby do pracy...
Jerzy West raczej nie jest tą osobą.... Raczej pozostaje poza kręgiem moich ewentualnych stałych związków........
Weź się w garść, popraw koronę i zasuwaj, księżniczko! Poszukaj swojego księcia wreszcie w normalny sposób, zaczynając od randek a nie od seksu... Ha! Będzie trudno... Ale dość użalania się nad sobą i wspomnień...
Kur............ków pięć! Zaś telefon!
"Jerzy West" wyświetliło się na wyświetlaczu (bo niby co innego mogło się zrobić na wyświetlaczu :-O). Odebrać, czy nie odebrać - oto jest pytanie...
Poluję na facetów dla, zazwyczaj jednorazowego, seksu.
Czy ja nie potrafię się zaangażować? Obawiam się czegoś? Ale czego...
Boję się zaangażowania?
Do tej pory, fakt, ie miałam czasu na stałe związki, całe to bycie ze sobą, zabieganie o siebie. Powroty do domu o w miarę stałej porze...
A może boję się odrzucenia?
A co jeśli kręci mnie tylko taki seks i przy innych zbliżeniach nie będę się w stanie podniecić?!.....
Kurde jest to możliwe a raczej nie jest to niemożliwe... Ja pierdolę... Nienormalna jestem i będę się musiała leczyć.
Tak siedzę sobie dzisiaj w domu po całym ciężkim tygodniu pracy, wreszcie z alkoholem w ręku. Dziś nie mam ochoty na faceta, choć to weekend... Starzeję się?
Czy ja zdobędę się kiedyś na odwagę i porozmawiam z sobą szczerze? Jak nie dziś przy wódce, to kiedy?
Podsumowując moje dotychczasowe życie seksualne...
Zaczęłam, jak na dzisiejsze standardy, dość późno. Za to od razu ostro. Mój pierwszy facet bardzo lubił się pieprzyć i to w dziwnych i oryginalnych miejscach. Kiedyś to poopisuję ale teraz suche fakty. Nauczyłam się przy nim, że seks się łączy z adrenaliną. Chyba byłam? jestem? od niej uzależniona. Współjednoczy mi się z orgazmem. Wprawdzie już nie uprawiam seksu, jak się to potocznie mówi, w miejscach totalnie ekstremalnych ale do dziś zdarza mi się kochać np. w samochodzie na parkingu w biały dzień, kiedy ktoś może nas zauważyć i zgłosić fakt, np. na policję. O seksie w toalecie już nie wspomnę bo to chyba norma ;-) . Uwielbiam seks na świeżym powietrzu, choć ryzykuje się wtedy pogryzienie przez różne robale - wiem co mówię, mrówki są najłatwiejsze do wyleczenia... Wiem doskonale jak podniecić faceta w klubie. Jak pokierować mężczyzną, żeby zrobił to, co ja chcę to czego oczekuję. Żeby mnie zabrał do siebie, do toalety, do samochodu i zerżnął w taki sposób, na jaki właśnie mam ochotę. Jak jestem łaskawa, to nawet mogę mu obciągnąć albo zwalić konia. Ale zwykle potrzebuję załadowania do cipki. tak jak np. zrobił mi to Jerzy...Jurek West...
Tak...
Obudziło mnie ruchanie. Po prostu. Obudziłam się i poczułam, jak on się wierci, wierci swoim zdolnym kutasem w mojej cipce. Na początku chciało mi się z powrotem spać. Ale uderzenia jego bioder były tak mocne, że rozbudził mnie... Rozbudził na nowo moje pożądanie. Fale gorąca na nowo zaczęły ogarniać mnie od stóp do głów. Jerzy jednym ruchem, nawet nie wiem jak, nie wyciągając penisa z mojej cipki zmienił pozycję z łyżeczki, na pieska. Kurwa mać ale tak głęboko jeszcze żaden facet we mnie nie wszedł. Nie było w tym nic mistycznego. Czyste, fachowe posuwanie. Robił przyjemność sobie a przy okazji i mnie. Trzymał mnie bardzo mocno za biodra i bardzo mocno ładował mi kutasa do środka. Dobrze, że byłam tak wilgotna, zalana moimi i jego sokami. Kurde, nawet nie dotknął innej części mojego ciała, tylko trzymał mocno za biodra i posuwał, jęcząc przy tym miarowo... Nie potrafiłam wyrwać się z jego upojnego posuwania. Dotykał mnie penisem tak głęboko, że nie wiedziałam do tej pory, że tak można! JA! Która już tyle razy bzykałam się na pieska i która miałam już (tysiące ;)) wiele penisów we wzwodzie w środku... Mocne uderzenia bioder o moje biodra były podniecające do granic. Jego jaja obijały się o podnieconą łechtaczkę, na nowo ją pobudzając. Nie potrafiłam kontrolować sytuacji. A lubię to robić! Poddałam się. Jerzy kontrolował a właściwie sterował, całą sytuacją, całym posuwaniem. Orgazm przyszedł nagle. Poczułam nagle obezwładniającą rozkosz. Falę, która zalewała mnie całą. Straciłam słuch, węch, czucie. Najpiękniejsze odczucie w moim życiu! Poczułam, że się spuściłam z tego podniecenia jak jeszcze nigdy w życiu! Kurwa mac ale ten facet odkrywał dla mnie seks na nowo. Odkrywał mnie na nowo. Ja takiej siebie jeszcze nie znałam. Nie wiedziałam, że tak mogę, że tak potrafię, że to w ogóle możliwe... Seks z tym facetem może opętać... Usłyszałam samczy jęk i moją cipkę ale nie tylko, zalała jego sperma! Ja pitolę! Dobrze, że używam antykoncepcji, bo było by nieciekawie... On nawet nie zapytał czy się zabezpieczamy w jakikolwiek sposób...
Wiem, że przygodny seks jest ryzykiem. Ryzykiem trafienia na zboczeńca, na choroby przenoszone drogą płciową... Wiem ale nie potrafię się opamiętać.
Dlatego na jakiś czas byłam zadowolona, że zalazłam faceta takiego jak mąż dyrektor Małgorzaty, który był chętny zawsze kiedy mi się zachciało. Podejrzewałam, że on się też bzyka z innymi, bo w domu nie miał tyle seksu ile potrzebował, zwłaszcza ostatnimi czasy, kiedy się starali o dziecko i każdy jego plemnik był cenny (podejrzewam, że Małgorzata była zazdrosna nie o męża ale właśnie o jego stracona nasienie i siły witalne).
Tylko z kobietą nigdy się nie bzykałam. I nie mam zamiaru, bo kobitki mnie nie podniecają. Tylko samcza siła...
Rozumiem. To dlatego nie mam odwagi się z nim spotykać. Że mu ulegnę. Że nie zdołam się opanować i wlezę mu do łóżka albo sama go tam zaciągnę. Że stracę niezależność. Że ktoś pomyśli, że lecę na jego kasę i pozycję.
Pociąga mnie. Przyciąga. Najchętniej nie wyłaziłabym z jego łóżka przez miesiąc...
Boję się, że mnie nie zechce. Że pomyśli, ze jestem łatwa albo puszczalska. Że będzie chciał wykorzystać na ponowny seks i nic innego.
A ja już nie chcę. Chcę wreszcie mieć kogoś swojego. Że kiedy będę wracać do domu, to ktoś będzie na mnie czekał. Po to rozwijam swoją firmę i przyjmuję nowe osoby do pracy...
Jerzy West raczej nie jest tą osobą.... Raczej pozostaje poza kręgiem moich ewentualnych stałych związków........
Weź się w garść, popraw koronę i zasuwaj, księżniczko! Poszukaj swojego księcia wreszcie w normalny sposób, zaczynając od randek a nie od seksu... Ha! Będzie trudno... Ale dość użalania się nad sobą i wspomnień...
Kur............ków pięć! Zaś telefon!
"Jerzy West" wyświetliło się na wyświetlaczu (bo niby co innego mogło się zrobić na wyświetlaczu :-O). Odebrać, czy nie odebrać - oto jest pytanie...
poniedziałek, 5 września 2016
To był tylko sex.6.
No wiedziałam! Jak zawsze gdy mi zależy nie spóźnić się, to gdzieś po drodze znajdą się roboty drogowe, korki, objazdy i chodniki rozkopane. W ten właśnie sposób spóźniłam się na spotkanie w "Pod Różą"...
Siedział. Przy jednym ze stolików w kącie sali. Stolik był pusty - czyżby czekał z zamówieniem aż ja przyjdę? Dżentelmen, ja pitolę! Nawet to było miłe...
Zauważył mnie. Wstał. Podałam mu rękę. Kurcze! Jakież on ma ciepłe i mocne dłonie. Dotyk bardzo przyjemny...
- Witam! - Odrzekł Prezes.
- No witam. - Odpowiedziałam.
- Czego się napijesz? Zawołam kelnera. - Zapytał.
- Poproszę espresso. - Muszę się napić kawy, bo jeszcze długie godziny przede mną, pomyślałam. No i dobrze, że nie mam czasu bo, kurczę ale muszę to przyznać, Prezes działał na mnie! Gdyby pstryknął palcami, poszłabym z nim do łóżka w jednej chwili... Nie wiem sama czy to aby tak powinno być...
Podano kawę. Skosztowałam łyczek. Przepyszna! Piliśmy swoje napoje w milczeniu.
Jego dłonie. Palce. Przypomniało mi się jak mnie dotykał podczas tamtego wieczoru. Gdzie się znajdowały jego dłonie. Palce.
Spałam. Jak nigdy. Obudziło mnie uwieranie w pupę. Poczułam coś w cipce. Palec. Palce, który się poruszał delikatnie ale stanowczo. Gładził ścianki mojej cipki jakby w poszukiwaniu czegoś. Znalazł! Punkt G... Magia... Jęknęłam. Jego twardy penis uwierał mnie w pupę. Prezes przeniósł moją wilgotność ze szparki na magiczny guziczek. Łechtaczka zareagowała na jego dotyk od razu. Stwardniała. Chętna do masowania. Zaczęły mnie przeszywać spazmy rozkoszy. Najpierw delikatne. Potem, w miarę jak Prezes zintensyfikował nacisk i rytm, mocniejsze. Poczułam, że jego kolano wsuwa się między moje nogi. Unosi tę na górze, jednocześnie ułatwiając mu dostęp do masowania. Prezes zaczął miętosić płatek mojego ucha. Jak ja to lubię! Pocałunki przeniosły się na kark. Druga ręka oplotła mnie w pasie i spoczęła na piersi. Sutek jak na zawołanie stanął. Jakiż on ma doskonały dotyk... Cały czas pocierał moją łechtaczkę dbając o to, żeby cały czas była wilgotna. Przez moje ciało przebiegały dreszcze. Na swoich ustach poczułam palce Prezesa. Zaczęłam ssać jeden, którego włożył mi do ust. Pocierał nim moje wargi. Jednocześnie przytrzymywał ręką moje ciało, którym wstrząsały co raz silniejsze spazmy rozkoszy. Jego noga cały czas przytrzymywała moją, dając mu w ten sposób dostęp do całej mojej cipki. Masował moją łechtaczkę co raz szybciej i mocniej. Ja drżałam pod tym dotykiem, nie potrafiłam się kontrolować. Prezes wiedział co robić. Był w tym dobry! Kurde, bardzo dobry! Całował mój kark, miętosił pierś. Palce przesuwały się z cipki na łechtaczkę i z powrotem. Krzyczałam. Prezes zataczał kółka dookoła łechtaczki, masował ją po czubku. Delikatnie i mocniej. Pocierał palcem wejście pochwy. Wzmacniał doznania masując palcem punkt G. Ja chyba zwariuję i eksploduję! Boże! Jak mi dobrze! Jeszcze chwila. Jeszcze! O tak! Właśnie tak! Mocniej!Szybciej! Aaaaaaaaaaaaaaa! Nie ma takiej osoby, która potrafiła by się kontrolować w tej sytuacji! Muszę to powiedzieć - ja pierdolę! Tak dobrze jeszcze nikt mi nie zrobił! Palcami! Samymi palcami! Jeszcze jeden spazm, jeszcze jeden krzyk! Odpłynęłam... Rozkosz...
- Jak kawa? Smakuje? - Zapytał on.
Kurde! Ależ miłe to wspomnienie... Zarumieniłam się na jego wspomnienie! Ja!
- Tak, dziękuję! Dobra! Pyszna. - Starałam się gadaniem wybrnąć z tego, żeby przypadkiem nie zauważył, że wspominam jak było nam miło... Muszę się wziąć w garść. Dość! Jeszcze nigdy żadnego seksu nie wspominałam. Nigdy nie wracałam do wspomnień, choćby nie wiem jak mi było rozkosznie. Aż tu nagle Prezes...
- Chciałeś porozmawiać. Słucham. - Niech ja to mam wreszcie za sobą.
Prezes był poważny. Wydawało mi się, ze waży słowa, że stara się je dobrać tak, żeby mnie nie urazić.
- Dotarły do mnie plotki, że odeszłaś z firmy z powodu Małgorzaty. Czy to była tylko sprawa osobista? - Prezes popatrzył mi prosto w oczy. Wytrzymałam spojrzenie.
- I tak, i nie. Po części była to sprawa osobisty ale po części zawodowa. Prywatnie ona mnie nie lubiła. A zawodowo próbowała zdyskredytować. Staż u was był dla mnie ważny ze względu na rozwój zawodowy i dalszą pracę i szkolenie się. Dlatego wytrzymałam te trzy miesiące. Ale gdybym się do was przyjęła do pracy, to po dwóch, góra trzech tygodniach bym odeszła. - To była sama prawda. Może prezes powinien się wreszcie dowiedzieć co się dzieje w jego firmie?
- Trudno mi tak z tobą o tym rozmawiać, bo przecież Małgorzata to twoja kuzynka.
- Ale ja sam poprosiłem o tę rozmowę. Opowiedz o waszej współpracy. - Zmartwił się? Czy tylko tak mi się wydawało?
- Nie ma wiele do opowiadania. Małgorzata mnie ale nie tylko mnie, dawała zadania. Naprawdę ja znam swoją pracę. Wiem co zrobić, żeby firma miała zysk. Małgorzata wybierała takie projekty, które jej samej się podobały, nie musiały być merytoryczne. Po prostu kogoś lubiła, ktoś napisał projekt trzcionką, która jej się podobała - do takich absurdów dochodziło. W moich projektach szukała dziury w całym, błędów. Pomimo tego, że nie potrafiła ich ocenić, co sama nie raz stwierdziłam. Zatwierdzała projekty, przez które nie tylko firma nie wychodziła na zero ale nawet traciła dużo kasy. Nie będę ci dokładnie tłumaczyć - zobacz projekt DOT-2, np.
- Dziękuję! Sprawdzę. Wolałem się tego dowiedzieć od kogoś, kto już z naszą firmą nie jest związany zawodowo. Ktoś inny mógł by się bać opowiadać. Wiesz - to moja kuzynka ale firma też jest moja i zależy mi, żeby przynosiła zysk a nie straty. Ja Małgorzatę zatrudniłem tylko ze względu na jej męża, mojego przyjaciela. - Powiedział i spojrzał mi w oczy. Jego piękne oczy były trochę wystraszone, jakby się bał, że ucieknę. Nie, mój Prezesie! Mnie już nic nie zdziwi i nie wystraszy... - Teraz wiem co najpierw sprawdzić, nie chciało mi się przeszukiwać wszystkich firmowych plików. - A prywatnie? - Jurek jednak zadał to pytanie.
- Prywatnie - w jakiś sposób dowiedziała się, że uprawiałam seks z jej mężem. Nie byłam jego kochanką. Nikt nikogo nie kochał, nikt nikogo nie darzył uczuciem. Ja jestem kobietą z potrzebami a jemu nie wystarczało to, co dostawał w domu. Zawsze do niej wracał. Ona była dla niego najważniejsza, ją kochał nad życie. Chciał mieć z nią dzieci. Ale miał trochę większe potrzeby seksualne niż ona i tyle. Staraliśmy się nikomu nie robić krzywdy. Ona się jakoś o tym dowiedziała i zaczęła zatruwać mi życie zawodowe. Dlatego nie przedłużyłam umowy po stażu. To tyle a`propos plotek na mój temat. Dobra. Zasiedziałam się. Muszę już lecieć. Czas mnie goni. - Zaczęłam się zbierać.
- Dziękuję, że się zdobyłaś na odwagę i porozmawiałaś ze mną. - Prezes wstał i uścisnął mi dłoń. Przeszedł mnie dreszcz. Jakbym chciała się znaleźć teraz w jego rękach, żeby mnie przytulił. -Weź się w garść! Kobieto! - Zbeształam samą siebie w myślach.
- Do zobaczenia Agnieszko! - Jerzy West powiedział to takim głosem, że natychmiast bym się z nim umówiła, gdyby nie moje zasady...
- Pa! Miłego dnia! - Uśmiechnęłam się na pożegnanie, odwróciłam na obcasie i wyszłam.
Pewnie już go nie zobaczę.
Pozostaną mi wspomnienia.
Za to jakie wspomnienia! Potrójnego orgazmu podczas tamtego wieczora...
Po tej doskonałej palcówce zasnęłam jak zabita! Orgazm gigant mnie wykończył...
Zaczęłam się budzić... Coś mnie obudziło... Oj... Coś, ktoś jest między moimi nogami... Ach! Znów coś pobudza moją cipkę............
CDN.
Siedział. Przy jednym ze stolików w kącie sali. Stolik był pusty - czyżby czekał z zamówieniem aż ja przyjdę? Dżentelmen, ja pitolę! Nawet to było miłe...
Zauważył mnie. Wstał. Podałam mu rękę. Kurcze! Jakież on ma ciepłe i mocne dłonie. Dotyk bardzo przyjemny...
- Witam! - Odrzekł Prezes.
- No witam. - Odpowiedziałam.
- Czego się napijesz? Zawołam kelnera. - Zapytał.
- Poproszę espresso. - Muszę się napić kawy, bo jeszcze długie godziny przede mną, pomyślałam. No i dobrze, że nie mam czasu bo, kurczę ale muszę to przyznać, Prezes działał na mnie! Gdyby pstryknął palcami, poszłabym z nim do łóżka w jednej chwili... Nie wiem sama czy to aby tak powinno być...
Podano kawę. Skosztowałam łyczek. Przepyszna! Piliśmy swoje napoje w milczeniu.
Jego dłonie. Palce. Przypomniało mi się jak mnie dotykał podczas tamtego wieczoru. Gdzie się znajdowały jego dłonie. Palce.
Spałam. Jak nigdy. Obudziło mnie uwieranie w pupę. Poczułam coś w cipce. Palec. Palce, który się poruszał delikatnie ale stanowczo. Gładził ścianki mojej cipki jakby w poszukiwaniu czegoś. Znalazł! Punkt G... Magia... Jęknęłam. Jego twardy penis uwierał mnie w pupę. Prezes przeniósł moją wilgotność ze szparki na magiczny guziczek. Łechtaczka zareagowała na jego dotyk od razu. Stwardniała. Chętna do masowania. Zaczęły mnie przeszywać spazmy rozkoszy. Najpierw delikatne. Potem, w miarę jak Prezes zintensyfikował nacisk i rytm, mocniejsze. Poczułam, że jego kolano wsuwa się między moje nogi. Unosi tę na górze, jednocześnie ułatwiając mu dostęp do masowania. Prezes zaczął miętosić płatek mojego ucha. Jak ja to lubię! Pocałunki przeniosły się na kark. Druga ręka oplotła mnie w pasie i spoczęła na piersi. Sutek jak na zawołanie stanął. Jakiż on ma doskonały dotyk... Cały czas pocierał moją łechtaczkę dbając o to, żeby cały czas była wilgotna. Przez moje ciało przebiegały dreszcze. Na swoich ustach poczułam palce Prezesa. Zaczęłam ssać jeden, którego włożył mi do ust. Pocierał nim moje wargi. Jednocześnie przytrzymywał ręką moje ciało, którym wstrząsały co raz silniejsze spazmy rozkoszy. Jego noga cały czas przytrzymywała moją, dając mu w ten sposób dostęp do całej mojej cipki. Masował moją łechtaczkę co raz szybciej i mocniej. Ja drżałam pod tym dotykiem, nie potrafiłam się kontrolować. Prezes wiedział co robić. Był w tym dobry! Kurde, bardzo dobry! Całował mój kark, miętosił pierś. Palce przesuwały się z cipki na łechtaczkę i z powrotem. Krzyczałam. Prezes zataczał kółka dookoła łechtaczki, masował ją po czubku. Delikatnie i mocniej. Pocierał palcem wejście pochwy. Wzmacniał doznania masując palcem punkt G. Ja chyba zwariuję i eksploduję! Boże! Jak mi dobrze! Jeszcze chwila. Jeszcze! O tak! Właśnie tak! Mocniej!Szybciej! Aaaaaaaaaaaaaaa! Nie ma takiej osoby, która potrafiła by się kontrolować w tej sytuacji! Muszę to powiedzieć - ja pierdolę! Tak dobrze jeszcze nikt mi nie zrobił! Palcami! Samymi palcami! Jeszcze jeden spazm, jeszcze jeden krzyk! Odpłynęłam... Rozkosz...
- Jak kawa? Smakuje? - Zapytał on.
Kurde! Ależ miłe to wspomnienie... Zarumieniłam się na jego wspomnienie! Ja!
- Tak, dziękuję! Dobra! Pyszna. - Starałam się gadaniem wybrnąć z tego, żeby przypadkiem nie zauważył, że wspominam jak było nam miło... Muszę się wziąć w garść. Dość! Jeszcze nigdy żadnego seksu nie wspominałam. Nigdy nie wracałam do wspomnień, choćby nie wiem jak mi było rozkosznie. Aż tu nagle Prezes...
- Chciałeś porozmawiać. Słucham. - Niech ja to mam wreszcie za sobą.
Prezes był poważny. Wydawało mi się, ze waży słowa, że stara się je dobrać tak, żeby mnie nie urazić.
- Dotarły do mnie plotki, że odeszłaś z firmy z powodu Małgorzaty. Czy to była tylko sprawa osobista? - Prezes popatrzył mi prosto w oczy. Wytrzymałam spojrzenie.
- I tak, i nie. Po części była to sprawa osobisty ale po części zawodowa. Prywatnie ona mnie nie lubiła. A zawodowo próbowała zdyskredytować. Staż u was był dla mnie ważny ze względu na rozwój zawodowy i dalszą pracę i szkolenie się. Dlatego wytrzymałam te trzy miesiące. Ale gdybym się do was przyjęła do pracy, to po dwóch, góra trzech tygodniach bym odeszła. - To była sama prawda. Może prezes powinien się wreszcie dowiedzieć co się dzieje w jego firmie?
- Trudno mi tak z tobą o tym rozmawiać, bo przecież Małgorzata to twoja kuzynka.
- Ale ja sam poprosiłem o tę rozmowę. Opowiedz o waszej współpracy. - Zmartwił się? Czy tylko tak mi się wydawało?
- Nie ma wiele do opowiadania. Małgorzata mnie ale nie tylko mnie, dawała zadania. Naprawdę ja znam swoją pracę. Wiem co zrobić, żeby firma miała zysk. Małgorzata wybierała takie projekty, które jej samej się podobały, nie musiały być merytoryczne. Po prostu kogoś lubiła, ktoś napisał projekt trzcionką, która jej się podobała - do takich absurdów dochodziło. W moich projektach szukała dziury w całym, błędów. Pomimo tego, że nie potrafiła ich ocenić, co sama nie raz stwierdziłam. Zatwierdzała projekty, przez które nie tylko firma nie wychodziła na zero ale nawet traciła dużo kasy. Nie będę ci dokładnie tłumaczyć - zobacz projekt DOT-2, np.
- Dziękuję! Sprawdzę. Wolałem się tego dowiedzieć od kogoś, kto już z naszą firmą nie jest związany zawodowo. Ktoś inny mógł by się bać opowiadać. Wiesz - to moja kuzynka ale firma też jest moja i zależy mi, żeby przynosiła zysk a nie straty. Ja Małgorzatę zatrudniłem tylko ze względu na jej męża, mojego przyjaciela. - Powiedział i spojrzał mi w oczy. Jego piękne oczy były trochę wystraszone, jakby się bał, że ucieknę. Nie, mój Prezesie! Mnie już nic nie zdziwi i nie wystraszy... - Teraz wiem co najpierw sprawdzić, nie chciało mi się przeszukiwać wszystkich firmowych plików. - A prywatnie? - Jurek jednak zadał to pytanie.
- Prywatnie - w jakiś sposób dowiedziała się, że uprawiałam seks z jej mężem. Nie byłam jego kochanką. Nikt nikogo nie kochał, nikt nikogo nie darzył uczuciem. Ja jestem kobietą z potrzebami a jemu nie wystarczało to, co dostawał w domu. Zawsze do niej wracał. Ona była dla niego najważniejsza, ją kochał nad życie. Chciał mieć z nią dzieci. Ale miał trochę większe potrzeby seksualne niż ona i tyle. Staraliśmy się nikomu nie robić krzywdy. Ona się jakoś o tym dowiedziała i zaczęła zatruwać mi życie zawodowe. Dlatego nie przedłużyłam umowy po stażu. To tyle a`propos plotek na mój temat. Dobra. Zasiedziałam się. Muszę już lecieć. Czas mnie goni. - Zaczęłam się zbierać.
- Dziękuję, że się zdobyłaś na odwagę i porozmawiałaś ze mną. - Prezes wstał i uścisnął mi dłoń. Przeszedł mnie dreszcz. Jakbym chciała się znaleźć teraz w jego rękach, żeby mnie przytulił. -Weź się w garść! Kobieto! - Zbeształam samą siebie w myślach.
- Do zobaczenia Agnieszko! - Jerzy West powiedział to takim głosem, że natychmiast bym się z nim umówiła, gdyby nie moje zasady...
- Pa! Miłego dnia! - Uśmiechnęłam się na pożegnanie, odwróciłam na obcasie i wyszłam.
Pewnie już go nie zobaczę.
Pozostaną mi wspomnienia.
Za to jakie wspomnienia! Potrójnego orgazmu podczas tamtego wieczora...
Po tej doskonałej palcówce zasnęłam jak zabita! Orgazm gigant mnie wykończył...
Zaczęłam się budzić... Coś mnie obudziło... Oj... Coś, ktoś jest między moimi nogami... Ach! Znów coś pobudza moją cipkę............
CDN.
wtorek, 2 sierpnia 2016
To był tylko sex.5.
Dobrze całował, muszę to stwierdzić...
Nasze usta trwały w pocałunku od samych drzwi, do samej sypialni... Prezes całował jak marzenie.
Jak udało nam się nie przerywając całowania rozbierać się wzajemnie? Nasze ubrania wyznaczały szlak naszej namiętności. W samym łóżku pozbyliśmy się bielizny. Nawet nie pamiętam czy to my sami ją z siebie ściągaliśmy, czy z siebie nawzajem.
Całując się i rozbierając dotarliśmy do łóżka. Miałam ochotę na pozycję na jeźdźca, więc tak manewrowałam, żeby prezes się położył. Siadłam na nim okrakiem i nie pozwoliłam mu zmienić pozycji. Penetrowałam jego ciepłe, wilgotne usta swoim językiem. Prezes odwzajemnił się tym samym. Chwycił moją głowę w swoje ciepłe, wielkie ale delikatne dłonie i nie puszczał przez dłuższą chwilę. Moje włosy rozsypały się dookoła. Na poduszkę. Poczułam, jak jedna z jego rąk powędrowała na moją pupę. Prezes zanurzył palec w mojej cipce. Sprawdzał czy jest dostatecznie wilgotna. Cały czas czułam na sobie jego napalonego penisa. Wielki i gorący. Ciekawe czy jest równie dobry w posuwaniu, jak w całowaniu...
Oderwałam głowę od ust prezesa, żeby zaczerpnąć powietrza a on się pode mną poruszył. Poczułam, jak jego obie dłonie chwytają mnie za pupę, lekko ją unosząc. Mężczyzna poruszył się pode mną i nagle.....................
Uuuuuuuuuuuuuuuuu!
Jego wielki kutas wtargnął do mojego ciepłego, wilgotnego wnętrza. Moja cipka zawyła z rozkoszy! O tak! O tak!!! Tego było mi trzeba. Jęknęłam... Wyprostowałam się, żeby się lepiej na niego spasować. Usadowiłam się wygodnie i zaczęłam poruszać. Powoli, powoli... W przód i w tył. W górę i w dół...
Oparłam ręce na klacie prezesa, żeby zwiększyć tempo. On się podniósł i wziął do ust moją lewą pierś. Jak zaczął delikatnie ale stanowczo ssać mój sutek, poczułam dreszcz rozkoszy aż w mojej szparce. Westchnęłam. Było to silniejsze ode mnie. Prezes chwycił moją głowę, przyciągając do swoich ust i znów wsadził mi w nie zwinny jęzor. Tym razem obie penetracje były dogłębne - i ta w cipce, i ta w ustach. Tak dobrze i tak głęboko wsadzonych obu instrumentów nie miałam chyba jeszcze nigdy. Druga ręka prezesa podtrzymywała mnie za biodra, żebym zbyt wysoko się nie unosiła. Cipka kląskała - wilgotna była na maksa, tak mi było dobrze. Rozkoszne dźwięki! Puścił moją głowę. Wyprostowałam się, żeby uderzenia penisa były jeszcze głębsze. Oj, lubię to! Unosiłam się i opadałam rytmicznie a w ten rytm jego biodra uderzały w górę, co potęgowało doznania! Kurde trzeba przyznać, że ma facet kondycję!
Wpadliśmy we wspólny rytm. Ja w górę, on w dół. Ja w dół, on w górę i uderzenie! Wyciekające z cipki bardzo obfite soki dodawały tylko swoim dźwiękiem namiętności, dodatkowo rozpalały. Słychać było tylko to i nasze oddechy. Sapania. Jęki.
Poczułam na moim guziczku, mojej łechtaczce, długi palec prezesa. Kurwa w takim momencie! Przecież ja zaraz eksploduję!!! Jeszcze trzy, dwa, raz... Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Jęknęłam tak, jak jeszcze nigdy dotychczas... Moje unoszenia się zwolniły. Jeszcze prezes dobijał kutasem moją cipkę. Jeszcze jeden, jeszcze raz... Jęknął i on..
Przez moje ciało od góry w dół i od dołu w górę przelewała się gigantyczna fala rozkoszy. Nie potrafiłam złapać oddechu... Zwaliłam się obok prezesa i zaległam na plecach. Uwielbiam ten poziom rozkoszy, kiedy nie potrafię mówić, oddychać, poruszać ręką ani nogą... Z oczu pociekły mi dwie łzy. Działo się to tylko wtedy, kiedy moja rozkosz sięgała zenitu, sięgała swoich granic. Kurwa ale mi dobrze... Ja pitolę jak dawno mi tak nie było i od jak dawna było mi to potrzebne. Facet, który tak doskonale grzmoci. Potrafił się ze mną zgrać, przyznaję.
Rozumiem, że faceci, zabiegani, przychodzą do burdelu. Oni mają w swych codziennych zajęciach tylko małą lukę a właśnie mają ochotę na seks. Wchodzą, płacą i od razu mają chętną dziewuchę na bzykanko. Rozładują się i są szczęśliwi i spokojni. Myślałam kiedyś, że gdyby burdele z facetami były tak dostępne jak z paniami, to chyba bym była tam częstą klientką. Ale z drugiej strony jak lubię to sucze polowanie na faceta, na najlepszy obiekt seksualny na sali...
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam... Obudziło mnie uwieranie w pupę. Jednocześnie poczułam coś w cipce...
Kurde dlaczego ten telefon dzwoni właśnie wtedy, kiedy ja jadę przez najgorsze ze skrzyżowań, robię lewoskręt, niezbyt przepisowo a on leży gdzieś w torbie na siedzeniu pasażera i przypomina, że nie włączyłam głośnomówiącego... Cholera jego mać!!! Dzwoni i dzwoni! Skręciłam i wsadziłam rękę do torby. Przepastnego torbiszcza, w którym na "trzeźwo" trudno było cokolwiek znaleźć a co dopiero z jedną ręką na kierownicy. Dzwoni i dzwoni... Wyrwałam go z przepastnej paszczy.
- Słucham! - Warknęłam może niezbyt grzecznie.
- Witam! Tu ja! - Usłyszałam w odpowiedzi wesoły głos.
Ja pitolę... Prezes! Jurek! Jerzy West. Facet od obłędnego jednego, potrójnego numerku, telefonuje do mnie z głosem jakby nigdy nic...
- Tak słucham! Miło mi... - O mało co a powiedziałabym to z przekąsem.
- Kiedy się spotkamy? - Co proszę? Przez moją głowę przeleciało milion myśli...
- Co znaczy kiedy? - Odpowiedziałam. Nie planowałam spotkać się z nim ponownie, choć przyznaję, seks był nieziemski... Oprócz męża tej tam...nie spotykałam się z żadnym facetem na ponowny numerek. To nie było w moim zwyczaju. A poza tym skąd on ma mój numer fona?!
- No jak to? Obiecałaś mi rozmowę, nie pamiętasz? - Wesołość w jego głosie była wyraźna. Bawił się ze mną?
- Rozmowę? Nie przypominam sobie. - Stanęłam samochodem na poboczu.
- Miałaś mi wyjaśnić plotki na swój temat. - Spoważniał.
- No nie wiem... - Nie miałam ochoty na rozmowę na ten temat. I, szczerze mówiąc, obawiałam się, że jeżeli zobaczę go ponownie, usłyszę jego głos na żywo, przypomni mi się tamta noc, to znów nie zapanuję nad sobą i pójdę z nim do łóżka. Skomplikowałoby to całe moje życie. A ja jak zwykle byłam seksualnie niedorobiona...
- Obiecałaś, wiec nie masz wyjścia. Zresztą nie po to zdobyłem twój numer, żebyś się nie spotkała ze mną na małej kawie. - Kawa? Kawa chyba może być... Umówię się w jakimś takim czasie, kiedy będę go miała strasznie mało, to mnie nie skusi na niego... Na prezesa...
- Dobra, ok! Gdzie proponujesz i kiedy. - Odparłam, żeby mieć to już za sobą. Chyba boję się sama siebie...
- Proponuję jak najszybciej. Najlepiej już teraz. - Wypalił prezes...
Pomyślałam. Spojrzałam na zegarek. Za godzinę muszę się spotkać z klientem. Jeżeli teraz podjadę do centrum, to będziemy mieli pół godziny, nawet nie, na pogadanie. Centrum, w biały dzień, w środku tygodnia, człowieki zapracowane, mało czasu. Powinno byc ok.
- Dobra, za dziesięć minut w Hali Lustrzanej. Tam jest Kawiarnia Pod Różą. Pogadamy, niech ja to mam wreszcie za sobą. - Wypaliłam w telefon.
- Dobrze, za dziesięć minut. Znajdę. Ale myślałem, że się ucieszysz.- Posmutniał. Palant.
- Na razie. - Rozłączyłam się, nawet nie próbując go pocieszyć. Ta rozmowa może być trudniejsza, niż niektóre negocjacje z klientami. Ale niech ja to mam już za sobą.
O spotkaniu i o tym co się zdarzyło po nim w następnym...
Nasze usta trwały w pocałunku od samych drzwi, do samej sypialni... Prezes całował jak marzenie.
Jak udało nam się nie przerywając całowania rozbierać się wzajemnie? Nasze ubrania wyznaczały szlak naszej namiętności. W samym łóżku pozbyliśmy się bielizny. Nawet nie pamiętam czy to my sami ją z siebie ściągaliśmy, czy z siebie nawzajem.
Całując się i rozbierając dotarliśmy do łóżka. Miałam ochotę na pozycję na jeźdźca, więc tak manewrowałam, żeby prezes się położył. Siadłam na nim okrakiem i nie pozwoliłam mu zmienić pozycji. Penetrowałam jego ciepłe, wilgotne usta swoim językiem. Prezes odwzajemnił się tym samym. Chwycił moją głowę w swoje ciepłe, wielkie ale delikatne dłonie i nie puszczał przez dłuższą chwilę. Moje włosy rozsypały się dookoła. Na poduszkę. Poczułam, jak jedna z jego rąk powędrowała na moją pupę. Prezes zanurzył palec w mojej cipce. Sprawdzał czy jest dostatecznie wilgotna. Cały czas czułam na sobie jego napalonego penisa. Wielki i gorący. Ciekawe czy jest równie dobry w posuwaniu, jak w całowaniu...
Oderwałam głowę od ust prezesa, żeby zaczerpnąć powietrza a on się pode mną poruszył. Poczułam, jak jego obie dłonie chwytają mnie za pupę, lekko ją unosząc. Mężczyzna poruszył się pode mną i nagle.....................
Uuuuuuuuuuuuuuuuu!
Jego wielki kutas wtargnął do mojego ciepłego, wilgotnego wnętrza. Moja cipka zawyła z rozkoszy! O tak! O tak!!! Tego było mi trzeba. Jęknęłam... Wyprostowałam się, żeby się lepiej na niego spasować. Usadowiłam się wygodnie i zaczęłam poruszać. Powoli, powoli... W przód i w tył. W górę i w dół...
Oparłam ręce na klacie prezesa, żeby zwiększyć tempo. On się podniósł i wziął do ust moją lewą pierś. Jak zaczął delikatnie ale stanowczo ssać mój sutek, poczułam dreszcz rozkoszy aż w mojej szparce. Westchnęłam. Było to silniejsze ode mnie. Prezes chwycił moją głowę, przyciągając do swoich ust i znów wsadził mi w nie zwinny jęzor. Tym razem obie penetracje były dogłębne - i ta w cipce, i ta w ustach. Tak dobrze i tak głęboko wsadzonych obu instrumentów nie miałam chyba jeszcze nigdy. Druga ręka prezesa podtrzymywała mnie za biodra, żebym zbyt wysoko się nie unosiła. Cipka kląskała - wilgotna była na maksa, tak mi było dobrze. Rozkoszne dźwięki! Puścił moją głowę. Wyprostowałam się, żeby uderzenia penisa były jeszcze głębsze. Oj, lubię to! Unosiłam się i opadałam rytmicznie a w ten rytm jego biodra uderzały w górę, co potęgowało doznania! Kurde trzeba przyznać, że ma facet kondycję!
Wpadliśmy we wspólny rytm. Ja w górę, on w dół. Ja w dół, on w górę i uderzenie! Wyciekające z cipki bardzo obfite soki dodawały tylko swoim dźwiękiem namiętności, dodatkowo rozpalały. Słychać było tylko to i nasze oddechy. Sapania. Jęki.
Poczułam na moim guziczku, mojej łechtaczce, długi palec prezesa. Kurwa w takim momencie! Przecież ja zaraz eksploduję!!! Jeszcze trzy, dwa, raz... Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Jęknęłam tak, jak jeszcze nigdy dotychczas... Moje unoszenia się zwolniły. Jeszcze prezes dobijał kutasem moją cipkę. Jeszcze jeden, jeszcze raz... Jęknął i on..
Przez moje ciało od góry w dół i od dołu w górę przelewała się gigantyczna fala rozkoszy. Nie potrafiłam złapać oddechu... Zwaliłam się obok prezesa i zaległam na plecach. Uwielbiam ten poziom rozkoszy, kiedy nie potrafię mówić, oddychać, poruszać ręką ani nogą... Z oczu pociekły mi dwie łzy. Działo się to tylko wtedy, kiedy moja rozkosz sięgała zenitu, sięgała swoich granic. Kurwa ale mi dobrze... Ja pitolę jak dawno mi tak nie było i od jak dawna było mi to potrzebne. Facet, który tak doskonale grzmoci. Potrafił się ze mną zgrać, przyznaję.
Rozumiem, że faceci, zabiegani, przychodzą do burdelu. Oni mają w swych codziennych zajęciach tylko małą lukę a właśnie mają ochotę na seks. Wchodzą, płacą i od razu mają chętną dziewuchę na bzykanko. Rozładują się i są szczęśliwi i spokojni. Myślałam kiedyś, że gdyby burdele z facetami były tak dostępne jak z paniami, to chyba bym była tam częstą klientką. Ale z drugiej strony jak lubię to sucze polowanie na faceta, na najlepszy obiekt seksualny na sali...
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam... Obudziło mnie uwieranie w pupę. Jednocześnie poczułam coś w cipce...
Kurde dlaczego ten telefon dzwoni właśnie wtedy, kiedy ja jadę przez najgorsze ze skrzyżowań, robię lewoskręt, niezbyt przepisowo a on leży gdzieś w torbie na siedzeniu pasażera i przypomina, że nie włączyłam głośnomówiącego... Cholera jego mać!!! Dzwoni i dzwoni! Skręciłam i wsadziłam rękę do torby. Przepastnego torbiszcza, w którym na "trzeźwo" trudno było cokolwiek znaleźć a co dopiero z jedną ręką na kierownicy. Dzwoni i dzwoni... Wyrwałam go z przepastnej paszczy.
- Słucham! - Warknęłam może niezbyt grzecznie.
- Witam! Tu ja! - Usłyszałam w odpowiedzi wesoły głos.
Ja pitolę... Prezes! Jurek! Jerzy West. Facet od obłędnego jednego, potrójnego numerku, telefonuje do mnie z głosem jakby nigdy nic...
- Tak słucham! Miło mi... - O mało co a powiedziałabym to z przekąsem.
- Kiedy się spotkamy? - Co proszę? Przez moją głowę przeleciało milion myśli...
- Co znaczy kiedy? - Odpowiedziałam. Nie planowałam spotkać się z nim ponownie, choć przyznaję, seks był nieziemski... Oprócz męża tej tam...nie spotykałam się z żadnym facetem na ponowny numerek. To nie było w moim zwyczaju. A poza tym skąd on ma mój numer fona?!
- No jak to? Obiecałaś mi rozmowę, nie pamiętasz? - Wesołość w jego głosie była wyraźna. Bawił się ze mną?
- Rozmowę? Nie przypominam sobie. - Stanęłam samochodem na poboczu.
- Miałaś mi wyjaśnić plotki na swój temat. - Spoważniał.
- No nie wiem... - Nie miałam ochoty na rozmowę na ten temat. I, szczerze mówiąc, obawiałam się, że jeżeli zobaczę go ponownie, usłyszę jego głos na żywo, przypomni mi się tamta noc, to znów nie zapanuję nad sobą i pójdę z nim do łóżka. Skomplikowałoby to całe moje życie. A ja jak zwykle byłam seksualnie niedorobiona...
- Obiecałaś, wiec nie masz wyjścia. Zresztą nie po to zdobyłem twój numer, żebyś się nie spotkała ze mną na małej kawie. - Kawa? Kawa chyba może być... Umówię się w jakimś takim czasie, kiedy będę go miała strasznie mało, to mnie nie skusi na niego... Na prezesa...
- Dobra, ok! Gdzie proponujesz i kiedy. - Odparłam, żeby mieć to już za sobą. Chyba boję się sama siebie...
- Proponuję jak najszybciej. Najlepiej już teraz. - Wypalił prezes...
Pomyślałam. Spojrzałam na zegarek. Za godzinę muszę się spotkać z klientem. Jeżeli teraz podjadę do centrum, to będziemy mieli pół godziny, nawet nie, na pogadanie. Centrum, w biały dzień, w środku tygodnia, człowieki zapracowane, mało czasu. Powinno byc ok.
- Dobra, za dziesięć minut w Hali Lustrzanej. Tam jest Kawiarnia Pod Różą. Pogadamy, niech ja to mam wreszcie za sobą. - Wypaliłam w telefon.
- Dobrze, za dziesięć minut. Znajdę. Ale myślałem, że się ucieszysz.- Posmutniał. Palant.
- Na razie. - Rozłączyłam się, nawet nie próbując go pocieszyć. Ta rozmowa może być trudniejsza, niż niektóre negocjacje z klientami. Ale niech ja to mam już za sobą.
O spotkaniu i o tym co się zdarzyło po nim w następnym...
Subskrybuj:
Posty (Atom)